Twórca "Autora widmo" odsłania oblicze
Robert Harris, autor powieści "Ghostwriter", na podstawie której Roman Polański nakręcił "Autora widmo", przy okazji berlińskiej premiery filmu opowiedział magazynowi "Kultura" DGP o przyjaźni z reżyserem, literackich i filmowych inspiracjach w jego twórczości i o tym, jak fikcja spotkała się z rzeczywistością.
- "Autor Widmo"
- Tony Blair opowie o sobie we wrześniu
- Włosi zachwyceni Polańskim
- Widmo autora
- "Autor widmo" Polańskiego zachwycił Berlin
- Oto prawdziwi autorzy widma
- Ruszyła walka o 60. Złotego Niedźwiedzia
- Złoty Niedźwiedź dla Polańskiego?
- 4 grudnia rozdanie Europejskich Nagród Filmowych. Polański faworytem
- "Autor widmo" zwycięzcą Europejskich Nagród Filmowych
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Często po obejrzeniu ekranizacji dobrej literatury mówi się z przekąsem: książka była lepsza. Pan, pisarz, którego tyle razy ekranizowano, też ma takie uczucie niedosytu po filmach?
Robert Harris: Po „Autorze widmo” Polańskiego w życiu bym nie powiedział: książka była lepsza. Oczywiście, że nigdy do końca nie masz pewności, co reżyser zrobi z twoim tekstem, nawet jeśli sam robiłeś jego adaptację scenariuszową. Muszę przyznać, że siedząc w tym biznesie od lat i śledząc, co się dzieje na rynku adaptacji, jestem zatrwożony, jak zła jest większość prób przeniesienia literatury na ekran. Z moich doświadczeń wynika, że filmowcy mają zwyczaj wyrzucać większość pracy literata do kosza. Jest nawet w tym biznesie takie powiedzenie kierowane do pisarzy: bierz forsę i znikaj. Nikt nie ma ochoty pamiętać, że istniał twórca książki. Jeśli mu zapłaciliśmy, to znaczy, że skończyliśmy z nim interesy.
Na początku byłem pełen nadziei, że ci ludzie wiedzą, co robią. Potem przekonałem się, że wcale tak nie musi być, a ja będę tym, który najdłużej będzie się tym gryzł: roztrząsał,
które momenty książki były słabsze, które lepsze, co dałoby się z nią zrobić. Przecież nikt nie udzieli bardziej precyzyjnej i szczerej rady reżyserowi niż autor książki. Tym bardziej
pracując z Polańskim nie mogłem być szczęśliwszy. Doświadczenie z „Autorem widmo” było genialną odskocznią od standardu. Polański szanuje książki bardziej niż ich
autorzy. Ira Levin powiedział, że „Dziecko Rosemary” było najwierniejszą ze wszystkich adaptacji jego książek. Roman ma rodzaj literackiej wrażliwości, świetnie rozumie
książki, wyławia z nich kluczowe detale. W scenariuszu „Autora widmo” kazał mi przywrócić kilka rzeczy, które nadgorliwie wyrzuciłem, adaptując powieść.

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!