W tych kilku zdaniach Tomasz Cyz przedstawił tragiczne losy Alkestis i Admetosa z opery "Alceste" Glucka. Podobnymi zdaniami - krótkimi i pospiesznymi - zaczyna i inne eseje: o "Don Giovannim" Mozarta, o "Orfeuszu" Monteverdiego, o "Otellu" Verdiego, o "Turandot" Pucciniego...

Bo "Arioso" można czytać jak wyborne opowieści. Na powierzchni niemal chronologiczny opis przedstawienia, rozwijający się akt po akcie, scena po scenie. W głębi subiektywna narracja o wrażeniach, olśnieniach, emocjach. Tak, ten autor nie stroni od wielkich słów, czasem bliskich egzaltacji: "Muzyka Mozarta krąży, wchodzi pod skórę, czaruje. Unosi. Nie daje spać". Więcej, on nie boi się emocjonalnych wykrzykników: "W Weselu Figara genialna komedia charakterów zaczyna się już od uwertury - mimo że grają w niej same instrumenty. Ale jak grają!".

W takich zdaniach widzę niekłamaną i nieupozowaną miłość do operowej muzyki. I wielką pasję badacza, który ulotny świat dźwięków tłumaczy na to, co przyziemne, ludzkie, cielesne. Efekty takich przekładów są znakomite - skrzypce wdzięczą się i śmieją, muzyka jest zmienna, rozdygotana, jak walczące ze śmiercią ciało. Narkotyczne frazy słów kłębią się, uciekają w dzikim pędzie nie do zatrzymania. W opowieściach Tomasza Cyza jest jeszcze wielka erudycja, która pozwala autorowi odczytywać na nowo znane operowe motywy. Nadawać im zaskakujące interpretacje. Choćby takie jak w szkicu o "Don Giovannim". To rzecz o niepowodzeniu, schyłku i śmierci. I jeszcze o niestałości, zmienności świata - mówi Tomasz Cyz.

Czytelników znajdzie wśród wytrawnych znawców muzyki i opery. To oni wypatrzą zdania o angielskich widowiskach zwanych maskami, o chaconnie, o jasnym D-dur i groźnym d-moll. Znajdzie ich wśród badaczy pogranicza literatury, muzyki, teatru i filmu. To oni wynajdą powinowactwa między Puccinim, Bułhakowem i Świetlickim, Strawińskim i Listami św. Pawła, Mozartem i Houellebecq’iem, Szostakowiczem i Kubrickiem. Opowieści Tomasza Cyza powinni poznać także i ci, którzy codziennie w pośpiechu wysyłają krótkie SMS-y, bo tylko na to wystarcza im czasu. Albowiem te szkice mówią o nadziei, że "w świecie short message system znajdzie się miejsce na unendliche Melodie". I na niekończące się rozmowy. Bo opera to nie tylko muzyka, ale także (a może przede wszystkim?) libretto. Inaczej mówiąc, to rozmowa ciągnąca się godzinami, trwająca niemal całą wieczność. Wierzę, że takich ludzi książka Tomasza Cyza przyciągnie najwięcej. Ze wszech miar zasługuje na ich zainteresowanie.

Tomasz Cyz "Arioso", Zeszyty Literackie, Warszawa 2007