Z morderczą precyzją
„Powolna śmierć Luciany B.” Guillermo Martineza to wciągająca powieść, która z pozornie prostej historii o tajemniczych śmiertelnych wypadkach zmienia się w traktat o literaturze.
- Książka Rusin ukończona - premiera jesienią
- Czy ta książka pojedna Polaków i Niemców?
- Książka Żuławskiego o Rosati zakazana
- Papierowa książka skazana na wymarcie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Argentyńczyk Guillermo Martinez z wykształcenia jest matematykiem – może stąd w jego książce tyle precyzji, logicznej konsekwencji i ani jednego zbędnego słowa. A przy tym to proza literacka do szpiku kości – pełna erudycyjnych nawiązań i gier słownych, wskazująca na to, że autor ma za sobą długie lata spędzone na czytaniu (co wbrew pozorom wcale nie jest wśród pisarzy takie popularne).
„Powolna śmierć Luciany B.” zaczyna się jak thriller – oto do pewnego pisarza przychodzi kobieta, tytułowa Luciana, która niegdyś była maszynistką u innego autora, niejakiego Klostera, bardzo poczytnego twórcy powieści kryminalnych. Teraz oskarża go o opracowanie perfidnego planu zabójstw dziesiątkującego jej rodzinę – miałaby to być zemsta za niegdysiejsze oskarżenie o molestowanie seksualne. Pisarz postanawia zająć się sprawą. Ale im dalej brniemy w powieść, tym bardziej oddalamy się od stereotypowego rozwiązania intrygi. Sęk w tym, że Martinez pod płaszczykiem atrakcyjnej fabuły kryje opowieść o literaturze – kłopotach z jej tworzeniem, jej niszczycielskim uroku, pułapkach, w jakie może wpaść autor, tajemnych związkach między fikcją literacką a rzeczywistością.
Kloster pisze bowiem powieść, która naśladuje życie, czy raczej na
odwrót: to życie naśladuje to, co powstało na kartce, w umyśle
natchnionego osobistym cierpieniem i żądzą odwetu pisarza. Ale – jak
wskazują z jednej strony filozoficzne koncepcje, z drugiej matematyczne
reguły – rzeczy, które się zdarzają w rzeczywistości, wcale nie są tak
dalekie od rojeń szaleńca. Przypadek poddany badaniom staje się
statystyką. Tylko jak daleko można iść tą drogą, by nie popaść w absurd?
Jeśli spodziewamy się, że argentyński autor udzieli nam klarownej
odpowiedzi na te pytania, będziemy srodze zawiedzeni. Martinez mnoży
pytania, podważa pewniki. Postaci w jego powieści są tak doskonale
nakreślone, że każdą z nich równie dobrze można by wziąć za wariata, jak
i za ofiarę spisku. Luciana zdaje się histeryzować, choć usprawiedliwia
ją szereg makabrycznych zdarzeń, jakich doświadcza. Kloster to prawie
demoniczny demiurg – z drugiej strony szczerze cierpi po utracie
ukochanej córeczki. Wreszcie młody pisarz, najbardziej tajemnicza z
postaci, to kafkowski bohater wrzucony w świat, którego nie rozumie.
Próbuje dojść do prawdy, ale odkrywa tylko z wolna, że nic takiego nie
istnieje. Jedyna władza nad światem dostępna jest w czasie pisania
powieści.
Sztuka jest pytaniem – jak w „Powolnej śmierci Luciany B.”. A przy
okazji ta napisana przystępnym językiem książka jest doskonałą rozrywką,
od której nie sposób się oderwać.
Patrycja Pustkowiak
Powolna śmierć Luciany B.
(La muerte lenta de Luciana B.)
Guillermo Martinez, przeł. Teresa Tomczyńska, Świat Książki 2010
Cena: 24,90 PLN

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!