Janusz Tazbir ze swadą demaskuje falsyfikaty, oddaje hołd luminarzom i dzieli się z czytelnikami swoimi fascynacjami lekturowymi. Liczący blisko pięćset stron tom składa się z trzech części. Otwierające książkę „Falsyfikaty” mają podtekst interwencyjny. Autor tropi różnego rodzaju fałszywki powstałe w Polsce i krajach europejskich, w zadziwiający sposób żywotne oraz odporne na krytykę naukową. Profesor Tazbir rekonstruuje m.in. interpretacyjne koleiny, w które zabrnęli tacy luminarze jak Czesław Miłosz. W rozdziale „Magnat spalony za przejście na judaizm” prof. Tazbir przytacza anegdotkę o autorze „Zniewolonego umysłu”, który na spotkaniu noblistów w Wilnie kajał się, że grób „tego męczennika wiary” czczony był przez litewskich Żydów przy jego niewiedzy. Zdaniem Miłosza ów fakt mógłby posłużyć „za przykład deformacji umysłu przez wychowanie w duchu nacjonalistycznym, z czego musiałem później sam wyzwalać się z trudem”. Sęk w tym, że poza szeptaną legendą spisaną przez Józefa Ignacego Kraszewskiego (Tazbir zamieszcza tekst oryginału z 1839 roku) nie istnieją żadne dowody na istnienie Walentyna Potockiego, który za swoją konwersję miał trafić na stos w XVIII wieku. Brak jakiejkolwiek wzmianki o tym incydencie nie tylko w raportach przebywających wtedy na terenie Rzeczypospolitej nuncjuszy papieskich. O Ger Cedeku (po hebrajsku „sprawiedliwie nawrócony”) milczały także akta wileńskiej gminy żydowskiej, w których przeprowadzono kwerendę przed 1939 rokiem. Nie przeszkadza to jednak niektórym współczesnym publicystom powielać tę wiadomość jako pewnik. Ciekawostką rozdziału jest falsyfikat, który miał podkreślić rolę Polaków w kolonizowaniu Ameryki – dziennik niejakiego Zbigniewa Stefańskiego, włocławskiego mieszczanina, który jakoby dotarł do Nowego Świata z grupą rodaków w 1608 roku.

W kolejny rozdział prof. Tazbir poświęcił „Badaczom polskiego obyczaju i kultury” – Brücknerowi, Kitowiczowi, Wasylewskiemu, Bystroniowi, Łozińskiemu. Eseje z finałowej części dotyczą ulubionych autorów badacza, do których należy Jan Potocki. Profesor Tazbir przekonuje, że autor „Rękopisu znalezionego w Saragossie” był uzależniony od ekstremalnych wrażeń. Nawet w sielskiej Warszawie nie oparł się pokusie lotu balonem w 1790 roku, mimo że niedługo przedtem podobna eskapada zakończyła się śmiercią pasażerów, którzy spłonęli tuż nad samą ziemią. Autor dowodzi, że to balansowanie na granicy życia i śmierci Potocki „przeniesie na bohaterów swoich opowieści, stale umieszczających życie na ostrzu szpady, nie zawsze przecież zwycięskiej”.

Bodaj najbardziej kontrowersyjne sądy formułowane przez prof. Tazbira – choć wcale nie odosobnione i podzielane także przez innych cytowanych w tekście badaczy – dotyczą Henryka Sienkiewicza. Autor analizuje fragmenty twórczości i epistolografii noblisty, m.in. upodobań erotycznych pod kątem jego upodobań erotycznych, które przejawiały się w fascynacji małoletnimi dziewczynkami oraz skłonnością do sadyzmu. Podobnie jak Potocki, Sienkiewicz przelewał niestandardowe preferencje na swoje bohaterki. Nie bez kozery Oleńka, Helena i Baśka były porywane, a Ligia, Danuśka, czy Nel dodatkowo maltretowane.

Czyta się te eseje jednym tchem – prof. Tazbir to uczony w piśmie erudyta i wnikliwy badacz, ale także świetny gawędziarz i stylista.

OD SASA DO LASA | Janusz Tazbir | Iskry 2011