W teatrze trzeba mówić prawdę
- Małecki - teatralny buntownik z wyboru
- Materna: Teraz bawi mnie praca w teatrze
- Janusz Głowacki znowu na deskach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Strasznie dużo w panu goryczy…
Tak, bo ktoś mnie namawiał przez cztery lata do jakiś ideałów, a potem to się ma nijak do rzeczywistości. Gorycz? Może złość, że potem komu innemu się służy, służy jak pies.
Do tych ideałów namawia pan studentów? Czego się pan od nich uczy?
Moje ideały są tylko we mnie. Oczywiście, kiedy przerodzą się w ideologię, to będzie mój koniec. Oglądam około 60 przedstawień rocznie i widzę, że pieje się z zachwytu nad
nieudolnością, brakiem warsztatu i tą właściwość dziś nazywa się artyzmem. Dla mnie warsztat to nie jest rzecz martwa. To jest spotkanie niekończące się nigdy. Dziś studenci bardzo
pragmatycznie podchodzą i do rzeczywistości, i do mnie. Są bardzo roszczeniowi. Próbuję ich zrozumieć, i jedyne czego chcę, to żeby nie mieli do nikogo pretensji, że zostali aktorami. Nie
udaje mi się, to wiem, ale mamy pokolenia strasznie samotnych młodych ludzi, którym niczego nie zazdroszczę.
„Jaskiniowiec” to monodram, czy ostatnio modny u nas gatunek one man show?
Ostatnio modny w tej zapadłej dziurze, w której żyjemy. To nie jest monodram. To taka formuła, w której widz jest moim podstawowym partnerem.
Czyli jednak one man show – strasznie trudny gatunek…
To jest piekło. Ćwiczymy różne warianty. Jest to powierzchnia, po której będę się poruszał. Opowiadam o mężczyźnie. Teatralna prowokacja. Bo wszyscy na ten temat wszystko wiedzą.
Zapraszam wiec do rozmowy. Perfidnie będę korzystał ze stereotypów, które cenimy i lubimy.
Jak wyglądała praca nad „Jaskiniowcem” z litewskim aktorem i reżyserem Dainiusem Kazlauksasem?
To jest geniusz. Takiego podejścia do zawodu, wyobraźni, uczciwości, poczucia humoru, świadomości nikt do tej pory ode mnie nie wymagał. Dainius nie zajmuje się sobą, tylko mną. Ciągle
przypomina, że nasze przedstawienie nie jest kalką poprzednich, więc ogrom tworzyliśmy od zera. Kiedyś pracowałem z rosyjskimi aktorami – to jest jednak inna liga, podobnie jak
Kazlauksas. Z całym szacunkiem dla wybitnych polskich aktorów.
Jak doszło do waszego spotkania?
Wiem tylko, że kilku kolegów nie przyjęło tej roli, tego wyzwania. I bardzo im za to dziękuję.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!