Manifest teatralny Michaela Marmarinosa
Michael Marmarinos, znany u nas z przedstawienia "Umieram jako kraj" grecki reżyser przygotowuje spektakl "Akropolis. Rekonstrukcja" we wrocławskim Teatrze Współczesnym. "Nie chcę bawić publiczności. Oczekuję, że widz zdobędzie się na minimalny wysiłek" - mówi nam przed premierą.
- Szukając Dygata
- Głowacki i Leonenko o wielkim poecie
- "Tlen" Wyrypajewa faworytem Camerimage
- Małecki - teatralny buntownik z wyboru
- Eurypides oswaja prawobrzeżną Warszawę
- Janusz Głowacki znowu na deskach
- Monika Krzywkowska: Teatr to terapia
- Cały smutek Jerzego Treli
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polskie „Akropolis” to najpierw Wyspiański, potem Grotowski – wielcy obrazoburcy i reformatorzy teatru. Żeby mówić o rekonstrukcji na podobną skalę, trzeba
wcześniej doświadczyć destrukcji. Jaki rodzaj współczesnego teatru się rozpadł, że poczuł pan potrzebę rekonstruowania?
Michael Marmarinos: Nie sięgałbym tak daleko. Akcja i rekonstrukcja – czyli działanie i czynność rekonstruowania, to jest coś, co wydarza się w życiu codziennym. Rekonstrukcja
to funkcja naszej pamięci. A w moim spektaklu nie chodzi o to, że coś zostało zniszczone i my to odbudowujemy, chociaż rekonstrukcja jest pojęciem, którego użył Wyspiański w stosunku do
zniszczonego Wawelu. Z tej potrzeby zrodził się pomysł powołania polskiego Akropolis. W moim rozumieniu odwiedzamy dzieło wielkiego klasyka polskiego teatru tak samo, jak odwiedzamy Akropol w
Grecji. Potem wracamy do polskiej codzienności. I w niej staramy się odbudować naszą pamięć tamtej wizyty. Tak rozumiem znacznie słowa „rekonstrukcja”.
Gdzie i w jakich okolicznościach pan, grecki reżyser i aktor, dotarł do „Akropolis”, dzieła manifestu teatralnego z czasów zniewolenia Polski.
Pierwszy raz zetknąłem się z Wyspiańskim i jego „Akropolis” poprzez interpretację Grotowskiego. Potem poznałem też „Wesele”. To oznacza, że nie tylko ja, ale mnóstwo ludzi ma dług wobec Grotowskiego. Stawiam sobie jeszcze jedno pytanie – czym jest dzisiaj „Akropolis” dla Polaków? Według mnie jest tylko jedna
odpowiedź – „Akropolis” to Grotowski. Tak samo jak Akropol jest ważnym punktem dla historii Europy, tak samo Grotowski jest bardzo ważnym punktem w historii teatru
europejskiego.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!