Joanna Kulig: Ja mam "niewyparzoną gębę"?
Niezależność popłaca. Młoda aktorka Joanna Kulig przebiera w propozycjach. Teraz obejrzymy ją w „Wassie Żeleznowej” w warszawskim Och-Teatrze.
- Pierwotna, dzika energia "Merlina"
- Zjawisko: Karolina Gruszka
- Trela: Szekspir to nie był głupi facet
- Drugi teatr Jandy rozpoczyna działalność
- Lankosz, Żuławski i L.U.C. z Paszportami
- "Oniegin" Trelińskiego z Rosjanami
- Artyści a polityka
- Podsumowanie roku 2009: teatr
- Preisner: Nowej epoki już nie zrozumiem
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wciąż jesteś w podróży…
Joanna Kulig: Taki zawód. Już się przyzwyczaiłam. Dobrze mieszka mi się w Krakowie, ale czasami ciągnie do Warszawy… W Krakowie prowadzę życie domowe i towarzyskie, a w Warszawie
pracuję. Jest w tym jakaś konsekwencja.
Właśnie skończyłaś próbę do „Wassy Żeleznowej”, rzadko wystawianej w Polsce sztuki Gorkiego. Ostatni raz „Wassa” była grana w Teatrze Wybrzeże
prawie 30 lat temu.
Pani Krystyna Janda zaproponowała byśmy przeczytali tekst Gorkiegom, jak gdyby po raz pierwszy i wspólnie odkryli jego aktualność. Okazuje się, że Gorki był niezwykle dotkliwy w swoim
okrucieństwie, przenikliwy w ukazaniu słabości ludzkich charakterów.
Krystyna Janda zbudowała adaptację „Wassy” na podstawie dwóch wersji dramatu Gorkiego: z 1910 i 1935 roku, oraz z opartego na motywach „Żeleznowej”
filmu Gleba Panfiłowa z 1989 roku – „Matka”.
To będzie spektakl o przemocy w rodzinie. Takie dictum usłyszeliśmy na pierwszej próbie. Trochę byłam zdziwiona. Gorki? Przemoc w rodzinie? Ale Krystyna Janda doskonale wie, co robi. Odnalazła
u Gorkiego rejestry, które brzmią bardzo współcześnie. Z jednej strony chodzi o desperacką walkę Wassy o przetrwanie jej rodziny, z drugiej – dotykamy całego katalogu społecznych
patologii i zwyrodnień.
W „Wassie” grasz Natalię: postać nieprzyjemną, mroczną, tajemniczą…
Początkowo miałam grać Lubę, przeciwieństwo Natalii: niepełnosprawną, autystyczną dziewczynę, chyba najjaśniejszą postać dramatu. Kiedy zaczynałam już
„zaprzyjaźniać” się z Lubą, zadzwoniła pani Krystyna Janda z pytaniem: „A co byś powiedziała, gdybym obsadziła cię z twoją siostrą, ale wtedy grałabyś
Natalię, a Justyna – Lubę”.

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!