Dziennik.plKultura

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Maćkowiak: Powoli sprzątam w swojej głowie

2010-02-10 | Ostatnia aktualizacja: 21:35 | Komentarze: 0 | skomentuj

/ Inne

"Mam już dość biczowania samego siebie. Powoli sprzątam w swojej głowie" - wyznaje Kamil Maćkowiak. Aktor łódzkiego Teatru im. Jaracza, gwiazda serialowych "Oficerów" i "Kryminalnych" opowiada o alergii na banał, tęsknocie za baletem i tendencjach do autodestrukcji.

Pogoda

POLSKA

Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Kamil Maćkowiak (rocznik 1979), kiedyś tancerz baletowy, od 10 lat aktor Teatru im. S. Jaracza, w którym zagrał w takich spektaklach jak „Made in China”, „Osaczeni”, „Zszywanie”, „Bramy raju", „Survival”. Najbardziej znany jest jednak z autorskiego monodramu opartego na „Dziennikach” Wacława Niżyńskiego, za który otrzymał kilkanaście nagród (m.in. Główna Nagroda na VI Międzynarodowym Festiwalu Monodramów Monokle w Sankt Petersburgu). Widzowie telewizyjni czy kinowi znają go z głównej roli w filmie „Korowód” Jerzego Stuhra oraz występów w serialach „Oficerowie” i jego kontynuacji, a także w „Kryminalnych” i „Naznaczonym”.



Od 10 lat pracujesz w Teatrze im. S. Jaracza, zagrałeś tam już 20 ról teatralnych. Jeśli jednak nie występujesz na scenie, gdzie chodzisz do teatru?

Kamil Maćkowiak: Raczej jeżdżę do Warszawy. Choć prawdę mówiąc, średnio lubię oglądać spektakle, do czego być może nie powinienem się przyznawać. Tak dużo czasu spędzam w teatrze, że moje wolne dni chcę spędzać gdziekolwiek indziej. Oczywiście są rzeczy, które zobaczyć trzeba i wtedy to jest poza dyskusją.


Aktor teatralny − a woli bywać w kinie?

Najczęściej jednak siedzę w domu, jestem absolutnie nudnym domatorem. Gdy spędzasz całe dnie na próbach a wieczorem grasz dla tylu osób, to cały czas podlegasz jakiegoś rodzaju ocenie − począwszy od tego jak grasz, skończywszy na tym jak wyglądasz − mam więc potem potrzebę schowania się. Choć mieszkam w Łodzi już 10 lat, przykładowo w Łodzi Kaliskiej byłem może z 5 razy. Nie jestem typem klubowo-imprezowym. Jeśli już imprezy, to raczej w kameralnym gronie. Podziwiam za to ludzi, którzy potrafią cokolwiek odreagować przy pomocy clubbingu, mnie bardziej by to spinało.


Dlaczego? Czujesz się obserwowany?

Nie, to po prostu nie jest mój żywioł. Ja nie miałem w zasadzie kiedy nauczyć się imprezować, bo od 9 do 18 roku życia byłem w szkole baletowej z internatem, więc w moim świecie wychodzenie do klubu było abstrakcją.


Masz poczucie, że przez to brakowało szaleństwa w twoim życiu?

Musielibyśmy najpierw zdefiniować szaleństwo. Jeśli tym mianem określimy imprezy, to nie brakowało mi tego nigdy, i nie brakuje. Innego rodzaju szaleństwa miałem za to w nadmiarze, czego skutki odczuwam do dziś.


O czym mówisz?

Nie mogę ci szczerze odpowiedzieć na to pytanie, bo byłbym samobójcą przyznając się do pewnych rzeczy. Wracając do szaleństwa, o które pytałaś, dzisiaj pewnego rodzaju szaleństwem jest spontaniczne spędzanie czasu i u mnie najczęściej są to jakieś wyjazdy. Z drugiej strony, jeśli spojrzymy na moje życie z punktu widzenia osoby, która pracuje od 8.00 do 16.00 to całe moje życie jest szalone.

Rozmawiała Magdalena Kacalak
Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zaufaj ekspertom i
schudnij skutecznie.

Najczęściej komentowane

«