Nawet polscy celnicy, którzy przetrzymali gwiazdę jazzu na warszawskim lotnisku, nie byli w stanie przeszkodzić Jamie'mu Cullumowi zagrać fantastycznego koncertu. Gdy spóźniony dotarł wreszcie na salę koncertową, dał show, na jaki czekała publiczność. Przez ponad dwie godziny udowadniał, że jest mistrzem gry na fortepianie.
Pierwszą część koncertu grał bez zespołu, ale jego brzuch wystarczył za całą perkusję. Cullum skakał po fortepianie, wchodził między publiczność i śpiewał niemal wszystkie utwory ze swojej ostatniej płyty "Catching tales". I mimo że był to koncert jazzowy - ludzie tańczyli, śpiewali i skakali. A jeszcze w drodze do domu, na przystankach autobusowych nucili pod nosem koncertowe melodie.
Koncert Jamie'go Culluma zakończył Warsaw Summer Jazz Days.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|