Dziennik Gazeta Prawana logo

Cytat dnia. Roman Wilhelmi. "Nie znoszę, kiedy ktoś..."

dzisiaj, 10:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wilhelmi
Cytat dnia. Roman Wilhelmi. "Nie znoszę, kiedy ktoś..."/PAP Archiwalny
Tego aktora nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. W pamięci widzów zapisał się wieloma charakterystycznymi rolami. Zwłaszcza te w serialach takich jak "Alternatywy 4" czy "Kariera Nikodema Dyzmy" przyniosły mu popularność i uwielbienie. To właśnie słowa wypowiedziane przez Romana Wilhelmiego wybraliśmy na dzisiejszy cytat dnia.

Roman Wilhelmi uznawany jest za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów w historii. Role, które zagrał do dziś uchodzą za kultowe. Można go było oglądać zarówno na deskach teatrów jak też w filmach i serialach.

Swój talent odkrył w szkole

Ten zdolny i uznany aktor był sprawiający problemy dzieckiem. W dzieciństwie został przeniesiony przez rodziców za niesforne zachowanie do szkoły powszechnej z internatem Kolegium Kujawskiego księży salezjanów w Aleksandrowie Kujawskim. To tam wystąpił w swojej pierwszej sztuce i odkrył w sobie pasję do aktorstwa.

Gdy wrócił do Poznania ukończył liceum i średnią szkołę teatralną. Roman Wilhelmi ukończył PWST w Warszawie w 1958 roku. Gdy był na trzecim roku studiów występował już w Teatrze Polskim. Pierwsze lata kariery Romana Wilhelmiego to niewielkie role.

Gdzie grał Roman Wilhelmi?

Na szklanym ekranie debiutował w filmie "Wiano" w 1963 roku. Nie był jednak zadowolony z tego jak zagrał. Sławę i rozpoznawalność Romanowi Wilhelmiemu przyniosły takie produkcje jak:

  • "Czterej pancerni i pies"
  • "Kariera Nikodema Dyzmy"
  • "Ćma"
  • "Zaklęte rewiry"
  • "Prywatne śledztwo"
  • "Klątwa doliny węży"
  • "Alternatywy 4"

W tym ostatnim serialu wcielił się w postać dozorcy Stanisława Anioła. Widzowie pokochali go w tej roli. Grane przez niego postacie były bardzo charakterystyczne i miały w sobie charyzmę.

Pełen precyzji cytat Romana Wilhelmiego

W jednym z wywiadów, którego Roman Wilhelmi udzielił w 1984 roku mówił o tym, czego nie znosi, gdy gra. Wyznał w nim, że aktorstwo jest dla niego matematyką. To właśnie tę jego wypowiedź wybraliśmy na dzisiejszy cytat dnia.

W rozmowie z Ewą Moskalówną w "Głosie Wybrzeża" mówił tak: (…) w tym za­wodzie najbardziej cenię precyzję. Nie znoszę, kiedy ktoś zmienia scenę zaskakując partnera i sam nigdy tego nie robię. Ak­torstwo jest dla mnie matema­tyką. Muszę doskonale wszyst­ko wiedzieć. A potem, w ramach tych warunków – robi­my co możemy. Nie wierzę w aktorstwo teatralne różne róż­nych wieczorów. Z nieufnością słucham opinii typu »on był wczoraj znakomity«, bo nie wierzę, żeby mogły być tak znacz­ne różnice. Jeśli jest rola przy­gotowana dobrze, można być bardzo dobrym lub porywają­cym, ale nie jednego dnia zna­komitym, a drugiego fatalnym. Takie przeskoki mają tylko ama­torzy. Po to ma się dyplom, że­by uniknąć improwizacji. To jest zawód i trzeba po prostu umieć go wykonywać".

Roman Wilhelmi pierwszy raz ożenił się w 1958 roku z Danutą. Jego drugą żoną była Marika Kollar, która była węgierską tłumaczką. Owoc tego związku to syn Rafał. Po rozwodzie w 1976 roku trudna sytuacja Mariki zmusiła ją do emigracji z synem do Austrii. Roman Wilhelmi odszedł 3 listopada 1991 roku. Chorował na raka wątroby. Aktor został pochowany na cmentarzu wilanowskim w Warszawie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj