Szok i zdziwienie. Takie emocje najczęściej towarzyszą widzom oglądającym rzeźby Rona Muecka. Nie inaczej będzie pewnie i tym razem. Gigantycznych rozmiarów noworodek, jeszcze z pępowiną czy "Dziki człowiek" - kilkumetrowy nagi mężczyzna - to niektóre prace, które od jutra będzie można podziwiać na pierwszej indywidualnej wystawie australijskiego artysty w szkockim Edynburgu.
Gdyby przedstawione postaci były normalnych rozmiarów wyglądałyby jak żywe. A tak wprawiają w zdumienie przede wszystkim z powodu rozmiarów. Ale też przerażają! Artysta zadbał o detale, które sprawiają, że jego rzeźby ożywają! Uwagę przykuwa kilkudniowy zarost małego "Człowieka w łódce", a także pieprzyk na szyi kilkumetrowej "Ciężarnej kobiety". Rzeźby mają swój kolor oczu, widoczne żyły kontrastujące z różową skórą, bujne włosy lub świecącą łysinę. Krytycy zwracają uwagę na ich... mięsistość.
Dlatego w niczym nie przypominają one starożytnych czy renesansowych rzeźb, które sławiły ludzkie ciało zachowując proporcje. Gigantyczne rzeźby Muecka to hołd dla ciała.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl