"Znalazła tu dobrą przystań i wiele ciepła" - opowiada Grałek. Bo Dom w Skolimowie dla większości artystów, którzy tam mieszkają i mieszkali, to dom ostatni. Nikt ich tam nie wysyła, to nie zakład opiekuńczy. Sami decydują, że ostatnie lata swojego życia chcą spędzić z tymi, z którymi to życie przeżyli.

Reklama

"Oni nie są tu opuszczeni. Przyjeżdżają do nich przyjaciele, rodzina. Co miesiąc mają koncerty" - tłumaczy Grałek. Czyli toczą dokładnie takie życie, jak przed przyjazdem do Skolimowa. Kłócą się, narzekają, ale co najważniejsze - są ze sobą.

Rodzina aktorska jest niezwykle wierną rodziną. Ma również swoje gwiazdy. Jedną z nich była właśnie Danuta Rinn, jedna z najmłodszych mieszkanek Domu Artysty Weterana. Starsi aktorzy, muzycy i tancerze pozwalali sobie nawet na drobne uszczypliwości związane z jej młodym wiekiem. "Danka, skocz po piwo - tak często mówili" - wspomina Grałek. To również dzięki Danucie Rinn Skolimowo gościło wiele ważnych osobistości. Wiele osób przyjeżdżało tu specjalnie dla piosenkarki.

Dom Artystów Weteranów Scen Polskich ma już niemal 80 lat i wiele osób przeżyło w nim nawet jedną czwartą życia. Ale jak to w rodzinie - każda śmierć to ogromny smutek. A każdy nowy mieszkaniec to nowa radość.