Zaledwie cztery lata od poprzednich tak ogromnych porządków, ze ścian i sufitu Kaplicy Sykstyńskiej konserwatorzy zdjęli trudne wprost do wyobrażenia pokłady kurzu, pyłu i wszelkich naleciałości - poinformował dyrektor Muzeów Antonio Paolucci na łamach watykańskiego dziennika "L'Osservatore Romano".

Reklama

Jego zdaniem powodem tych groźnych dla fresków zanieczyszczeń, w obliczu wciąż rosnącego napływu zwiedzających (ok. 4 milionów rocznie), jest nieodpowiedni system klimatyzacji i zwalczania szkodliwych pyłów. "By zachować Sykstynę w stanie do przyjęcia dla następnych pokoleń musimy stawić czoła temu wyzwaniu" - oświadczył Paolucci.

"Kaplica Sykstyńska nie oddycha" - alarmuje w piątek "La Repubblica". Rzymski dziennik zauważa, że paradoksalnie apel o ratunek dla zabytku został wystosowany, gdy zapadła decyzja o przedłużeniu, także we wrześniu i w październiku, godzin zwiedzania Muzeów Watykańskich wraz z kaplicą. W każdy piątek będą one otwarte dodatkowo od godz. 19 do 23. Gazeta dodaje, że groźny dla malowideł Michała Anioła, Botticelliego i innych artystów jest nie tylko nanoszony przez zwiedzających pył i kurz, ale również ich oddech.

Konserwator Gianluigi Colalucci, który na przełomie lat 80. i 90. przeprowadził pierwszą w historii gruntowną renowację Kaplicy Sykstyńskiej powiedział włoskiemu dziennikowi: "Musieliśmy usunąć pozostałości po dymie ze świec. (...) Ale walka z pyłem jest też trudna".