Przystojny, utalentowany, jego udział zapewniał sukces każdemu filmowi. Był okres, że prawie żadna premiera nie mogła się odbyć bez obecności Michała Żebrowskiego. Ale ostatnio telefon milczy, a proponowane scenariusze zdają się nie zadowalać ambicji aktora. Producenci stawiają na nowe gwiazdki, a o Michale ostatnio zrobiło się ciszej - czytamy w "Fakcie".

Reklama

Dlaczego reżyserzy zapominają o jednym z najlepszych polskich aktorów?! Przecież nieraz już udowodnił, że potrafi równie dobrze odnaleźć się w adaptacjach klasyki, w filmach fantasy czy dramacie psychologicznym. Jego kreacje w "Panu Tadeuszu", "Wiedźminie" czy "Ogniem i mieczem" ściągały do kin tłumy. I to nie tylko zakochanych w Michale nastolatek.

Ostatnio aktor zaszył się podobno w swoim domku w górach i zaczął się zastanawiać, co dalej. Ale Żebrowski nie załamuje rąk. Teraz zamierza sprawdzić się w zupełnie nowej roli. "Chcę się teraz skoncentrować na działalności producencko-reżyserskiej, a do grania jeszcze na pewno kiedyś wrócę" - zapowiada tajemniczo aktor w rozmowie z "Faktem". "Dlatego zamierzam stworzyć Warszawie swój własny teatr".

Teraz to on sam będzie decydował, komu dać szansę i kto nadaje się do pierwszoplanowej roli.

Prace nad budową teatru ruszyły pełną parą i chociaż Michał nie chce zdradzić daty otwarcia, wiadomo, że będzie się mieścił na warszawskiej Pradze, w jednej ze starych kamienic. "Mam już rozpisany repertuar co najmniej na dwa lata" - chwali się "Faktowi" aktor. "A na premierę przygotowałem przynajmniej trzy tytuły" - dzieli się swoimi planami.

Doceniamy ambicje pana Michała, przypominamy jednak, że głównym zadaniem aktora jest przecież przede wszystkim granie - czytamy w "Fakcie". Wszak tak utalentowany artysta jak Michał powinien przebierać w najlepszych scenariuszach jak w ulęgałkach. Najwyraźniej polska branża filmowa jeszcze nie dojrzała do tego, żeby odpowiednio zadbać o swoich czołowych aktorów - uważa "Fakt".