Dziennik Gazeta Prawana logo

Kiedy kobieta kocha transseksualistę

8 lutego 2008, 09:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kiedy kobieta kocha transseksualistę
Inne
"Telenowela" opowiada o narodzinach uczucia między spragnioną miłości kobietą, a samotnym transseksualistą. W stylistyce Dogmy, pod maską ważkich odkryć, sprzedaje jednak zwyczajne banały.

Szwedzka debiutantka Pernille Christensen niby prowokuje tytułem, sugeruje inteligentną grę ze schematami opery mydlanej. Dzieli swój film na niby-odcinki, streszcza poprzednie wydarzenia, zadaje retoryczne pytania, zapowiada możliwe kontynuacje. Ten pomysł nieźle sprawdza się jako zabieg organizujący akcję. Problem w tym, że schemat wypełnia autorka samym mydłem telewizyjnego banału.

Niebanalny jest tylko temat i konfiguracja bohaterów miłosnej intrygi. Do kawalerki w bloku sprowadza się Charlotte, właścicielka dobrze prosperującego salonu kosmetycznego. Po pięciu latach uciekła od narzeczonego - nudnego lekarza Kristiana. Jej sąsiadką jest Weronika, a właściwie Ulryk - kobieta uwięziona w męskim ciele, czekająca na operację zmiany płci. Charlotte zalicza kolejnych facetów, poszukując miłości. Weronika w depresyjnym oczekiwaniu na właściwe ciało świadczy seksualne usługi masochistycznym klientom. Rytuały wzajemnej sąsiedzkiej pomocy powoli zamieniają się w coś więcej. Pojawia się erotyczne przyciąganie, kiełkują nieznane uczucia. Weronika zdradza swój sekret - nigdy z nikim nie była. Charlotte swoją tajemnicę wyjawi dopiero w ostatniej scenie, wyszepcze ją Weronice do ucha.

Christensen jak w telenoweli koi obietnicami, że wszystko będzie dobrze, że te dwie kobiety, które odnalazły się nawzajem będą żyć długo i szczęśliwie. Tymczasem nie znikną przecież ani kulturowe stereotypy, ani społeczne uprzedzenia, ani traumy "złego wychowania", których bohaterki były poniekąd ofiarami. Weronikę odwiedza matka. Nazywa ją jednak Ulrykiem, a przychodzi w tajemnicy przed ojcem, który wyparł się syna, gdy ten zapragnął być córką. Charlotte zaś uparcie odrzuca swój homoseksualizm. Za proste są te wszystkie wyjaśnienia, za łatwe rozwiązania wynikające z dydaktycznej perswazji zachęcającej do odrzucenia konserwatywnych uprzedzeń, przebudowania za ciasnej świadomości. "Telenowela" niczym telenowela tylko udaje życie. Bohaterki niby przekraczają swoje ograniczenia, niby coś odkrywają, ale tak naprawdę są kompletnie nieprawdziwe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj