Tomczyk miesza romantyczny patos z farsą i tworzy w ten sposób obraz świata, w którym przyszło nam żyć - czytamy w zapowiedzi spektaklu.

Reklama

Moim zamiarem od dawna, jeszcze sprzed tragedii z 10 kwietnia 2010 r., było napisanie sztuki o ludziach, którzy w Bezkrólewiu są określeni jako komiwojażerowie wniebowzięcia, o takich ludziach, których, obawiam się, jest coraz więcej wokół nas. Oni są przekonani o swojej wyjątkowości, doniosłości, ważności - choć to ich przekonanie jest niczym nie podparte - powiedział PAP autor sztuki.

Tomczyk zwrócił uwagę, że "tacy ludzie współtworzyli historię Polski co najmniej od końca XVII w.". Cały wiek XVIII - od czasów Saskich, przez czasy rozbiorów. Z całą feerią swojej barwności, moim zdaniem, wrócili właśnie w tym, co nieco na wyrost jest nazywane III Rzeczpospolitą - wyjaśnił.

To, co się stało po 2010 r., było zmianą na coś znacznie gorszego. Ja chciałem po prostu to doświadczenie przekazać, zapisać w tym tekście" - mówił. Wiedziałem, że Bezkrólewie szybko nie znajdzie drogi na deski sceniczne - dodał Tomczyk.

Dzięki Redbadowi Klynstrze ona trafiała niejako w "drugim obiegu" do rąk reżyserów. Było trochę czytań performatywnych, które umacniały jej legendę jako "półkownika III RP" - powiedział dramatopisarz. Z tym większą sympatią myślę o młodym reżyserze Jurku Machowskim, który podjął się reżyserii tego tekstu dla Teatru Telewizji. Zyskał mój ogromny szacunek - dodał.

Tomczyk przyznał, że sytuacja wyjściowa w "Bezkrólewiu" jest nieco zbliżona do "Ślubu" Witolda Gombrowicza. Tyle, że Henryk w Ślubie jest protagonistą, a w moim tekście protagonisty nie ma" - wyjaśnił. "W samym tekście i w jego realizacji widzę też reminiscencje genialnych, staropolskich inscenizacji Kazimierza Dejmka. Bez jego przedstawień bez wątpienia nie wplótłbym do tego tekstu aż dwóch pieśni staropolskich, rodem z komedii rybałtowskiej - dodał dramatopisarz.

Szukałem właściwej formy do napisania takiej zwykłej staropolskiej komedii rybałtowskiej o nygusach, którzy wędrują od miasta do miasta - a to schemat, który obok komedii rybałtowskiej znamy też z komedii Fredry - którzy chcą korzystać z życia, coś udają - wyjaśnił w rozmowie z PAP.

Przyznał, że "z uwagi na naszą tragiczną historię pisanie komedii w Polsce jest niezwykle ryzykowne, ponieważ tutaj mało co kończy się dobrze - a komedia zawsze musi stać się tragikomedią". Rzadko zdarzają się takie pokolenia, jak na przykład moje, które przeżyło życie bez wojny w Polsce - ocenił.

Bo tutaj jest, jak jest. Zdarzają się rzeczy, które gdzie indziej się nie zdarzają, a jedna z nich wydarzyła się dziesięć lat temu - podkreślił autor "Bezkrólewia".

Patrząc na to chłodnym okiem po 9 latach, jakie minęły od napisania tej sztuki, chcąc nie chcąc opisałem doświadczenie historyczne mojego pokolenia. Pamiętam np. taki oto obrazek z pierwszych dni po wyborze Karola Wojtyły na tron papieski, w naszym bloku był kiosk Ruch-u, a obok niego zawsze stała grupka osób przy popielniczce. I wtedy od tej kioskarki, która dużo paliła, po raz pierwszy usłyszałem chińskie przysłowie: "obyś żył w ciekawych czasach". Byłem nastolatkiem, miałem dosyć tej komunistycznej nudy i pomyślałem sobie, no tak przydałaby się zmiana. Nie rozumiałem tego porzekadła, ani niepokoju, jaki mieli ówcześni dorośli, którzy po prostu nie chcieli żadnych zmian - wspominał Tomczyk.

Bezkrólewie to dramat współczesny, którego bohaterowie przynależą do dwóch różnych światów. Z jednej strony są to młody Kolo oraz jego starsi koledzy Gostek i Glans - którzy opuścili stolicę po śmierci króla, z drugiej zaś młoda Justyna, jej ojciec Józef i matka Zofia. Trzech wędrowców w drodze do granicy państwa zatrzymuje się u spokojnie żyjącej rodziny. Ich niespodziewane przybycie oraz wiadomość o bezkrólewiu wprowadza chaos i niepokój. W tym podzielonym świecie pojawia się też miłość, która przezwycięża wszelkie podziały - czytamy w zapowiedzi na stronie Teatru TVP.

Jak podkreślono, w sztuce Wojciecha Tomczyka "można się doszukiwać związków z dramaturgią Samuela Becketta, Witolda Gombrowicza, Sławomira Mrożka i Stanisława Wyspiańskiego".

Autor przyznaje, że od wielu lat chciał zmierzyć się z utworem nawiązującego do tradycji teatru staropolskiego. Tradycji teatru opowiadającego w lekkiej, wręcz frywolnej formie o najważniejszych dla Polaków sprawach. Sztuki, w której możemy rozpoznać siebie, takimi, jakimi jesteśmy. Usłyszeć ze sceny, co nam - jako wspólnocie przytrafiło się w ostatnich kilku dekadach. Śmiać się z samych siebie.

Reklama

Prapremiera "Bezkrólewia" w Teatrze TV będzie telewizyjnym debiutem reżyserskim Jerzego Machowskiego. Zdjęcia zrealizował Jarosław Żamojda PSC. Scenografię i kostiumy zaprojektowała Aleksandra Gąsior. Muzykę skomponował Ignacy Zalewski. Opiekę reżyserską sprawował Michał Kwieciński.

Występują: Krzysztof Szczepaniak (Kolo), Edyta Januszewska (Justyna), Andrzej Mastalerz (Józef), Joanna Jeżewska (Zofia), Redbad Klynstra-Komarnicki (Glans) i Marcin Kwaśny (Gostek).

Wojciech Tomczyk jest dramatopisarzem, scenarzystą, producentem filmowym i telewizyjnym. Absolwentem Wydziału Wiedzy o Teatrze PWST w Warszawie (1983) oraz Studium Scenariuszowego PWSFTViT w Łodzi (1986).

To autor wielu scenariuszy filmów fabularnych, dokumentalnych, seriali oraz sztuk teatralnych. W teatrze zadebiutował sztuką "Wampir", za którą otrzymał Grand Prix III Festiwalu Dramaturgii Współczesnej w Zabrzu (2003) oraz wyróżnienie w X Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej (2004).

Jest laureatem m.in. Nagrody Specjalnej Prezesa Zarządu Telewizji Polskiej S.A. za twórczość scenariopisarską i dramaturgiczną (2006) oraz Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za wybitne osiągnięcia w dziedzinie teatru (2007). W 2018 r. przyznano mu Nagrodę Literacką Skrzydła Dedala.

Na Festiwalu "Dwa Teatry" w Sopocie w 2007 r. zdobył Grand Prix za sztukę "Norymberga", a w 2018 r. - nagrodę "za oryginalny polski tekst dramatyczny" za "Marszałka". W Teatrze TV zrealizowano jego utwory: "Wampir", "INKA - 1946", "Dolina Nicości" (wg powieści Bronisława Wildsteina), "Komedia romantyczna", "Zaręczyny", "Breakout", "Marszałek", "Imperium".

Prapremiera "Bezkrólewia" w Teatrze Telewizji - 27 kwietnia o godz. 21 w TVP1.

gj/ pat/