Dziennik Gazeta Prawana logo

Pielęgnowanie tradycji to misja

16 września 2008, 01:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pielęgnowanie tradycji to misja
Inne
Bardzo miło wspominam mój lipcowy występ na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. To piękne miasto przepełnione jest tęsknotą za swą wspaniałą, wielokulturową tradycją. Jeszcze nigdzie nie spotkałam się z takim entuzjazmem i zainteresowaniem dla kultury sefardyjskiej. Po koncercie wielu słuchaczy o czysto polskich korzeniach chciało się ze mną spotkać i porozmawiać - mówi DZIENNIKOWI izraelska artystka.


Początkowo chciałam po prostu śpiewać. Pradawne pieśni sefardyjskie - muzyka mojego dzieciństwa - stanowiły najbardziej oczywisty wybór. Mój ojciec podróżował po całym Izraelu i nagrywał ostatnich ludowych artystów znających tradycję, która przez całe stulecia przekazywana była ustnie z pokolenia na pokolenie. Zresztą jeszcze w latach 80. nikt w Izraelu nie traktował jej jako skarbu kultury narodowej. Dopiero dziesięć lat temu stanęliśmy przed realną groźbą wymarcia kultury ladino. Dziś jej pielęgnowanie stało się moją prawdziwą obsesją, rodzajem świętej misji.


Przez stulecia utrwalił się pewien stereotyp wykonawstwa pieśni sefardyjskich, niekoniecznie tożsamy z oryginałem, który praktykowano w średniowieczu na Półwyspie Iberyjskim. Większość artystów nagrywanych przez mojego ojca śpiewała w stylu niezwykle oficjalnym, opartym na rejestrze piersiowym oraz operowej manierze. Mnie natomiast zafascynowała nieokiełznana energia drzemiąca pod niewinną powierzchownością tradycji ladino. Przejęłam od ludowych śpiewaków andaluzyjskich technikę głębokiego śpiewu piersiowego oraz właściwą im żarliwość emocjonalną, owo słynne „fuego”. Dziś mój styl bywa więc określany jako miks ladino i flamenco, chociaż wielu odnajduje w nim także wpływy muzyki bałkańskiej, arabskiej, a nawet jazzu.


Taką atmosferę rzeczywiście kreują media, ale na szczęście nie dotyczy to już większości młodych ludzi. Bardzo miło wspominam mój lipcowy występ na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. To piękne miasto przepełnione jest tęsknotą za swą wspaniałą, wielokulturową tradycją. Jeszcze nigdzie nie spotkałam się z takim entuzjazmem i zainteresowaniem dla kultury sefardyjskiej. Po koncercie wielu słuchaczy o czysto polskich korzeniach chciało się ze mną spotkać i porozmawiać. Im pieśni ladino nie kojarzyły się z muzyką dawną czy egzotyczną world music, lecz z żywą i w przewrotny sposób bliską tradycją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj