Dziennik Gazeta Prawana logo

Co nas uszczęśliwia

25 listopada 2008, 18:27
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Co nas uszczęśliwia
Inne
Słodko-gorzka komedia Mike’a Leigha była jednym z faworytów konkursu na ostatnim festiwalu w Berlinie. Ostatecznie ze Srebrnym Niedźwiedziem za najlepszą rolę kobiecą wyjechała z Berlina tylko Sally Hawkins. Film Leigha z pewnością zasługiwał na więcej. Ale i Hawkins za swoją rolę zasłużyła na wszystkie nagrody - czytamy w DZIENNIKU.
fr_happy_go_lucky_1_140211a_815578.jpg
Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia

Najnowszy film Mike’a Leigha pozornie zamienia społeczny realizm na beztroską komedię o codzienności. Pozornie, bo pod komediowym tonem wciąż kryje się troska o losy współczesnego świata. Wszystko w tym filmie podporządkowane jest nietypowemu spojrzeniu na świat brawurowo granej przez Hawkins głównej bohaterki. Poppy nie ma właściwie nic, co w powszechnym przekonaniu czyni człowieka szczęśliwym. Ma 30 lat, od dziesięciu mieszka ze współlokatorką, czasem miewa przygodne związki z facetami, ale nie udało jej się znaleźć takiego, z którym chciałaby dzielić życie. Może wyjdzie jej z sympatycznym i ciepłym psychologiem, którego poznaje w pracy. Jest nauczycielką, uczy dzieci. I sama jak dziecko wciąż ucieka przed dorosłością i odpowiedzialnością. Ze swoją nadekspresją sprawia wrażenie wariatki. Potrafi rozbroić lęki śmiechem, zagłuszyć słodkim szczebiotaniem o niczym. Prawie nic nie jest w stanie wyprowadzić jej z równowagi. Gdy kradną jej rower, żałuje tylko, że nie zdążyła się z nim pożegnać. Nawet psychopatyczny instruktor jazdy z furią każący jej patrzeć w lusterka, rysujący piramidy nazywane imieniem upadłego anioła Enraha i snujący sataniczne teorie na temat współczesnego świata budzi w niej współczucie i chęć pomocy. Stres Poppy odreagowuje, upijając się z przyjaciółkami, skacząc na trampolinie i tupiąc z pasją na kursie flamenco. Nie zadaje sobie pytania, czy jest szczęśliwa, pyta o to innych zafascynowana życiem, pełna stoickiej wyrozumiałości.

Za jej pogodną afirmacją życia kryje się jednak niepokój podszyty wątpliwością, czy aby na pewno współczesny świat zmierza we właściwym kierunku. To ten sam smutek, to samo zwątpienie, które towarzyszy bohaterom "Sekretów i kłamstw" albo "Wszystko albo nic". Tyle tylko że Leigh ton współczującej obserwacji ciemnej strony życia zamienił na cokolwiek komediową zadumę z pozytywnym przesłaniem. Leigh pokazuje, że wielokulturowość globalnej wioski ma i swoje złe strony. Że ludzie pozornie otwarci zamykają się w swoich własnych światach i gettach, pozwalają paraliżować się mieszczańskimi normami, fobiami, lękami, religijnymi obsesjami. Owszem, kultura jest źródłem cierpień, skazuje na wyobcowanie. Nie ma na to uniwersalnej odtrutki, Leigh podpowiada jedynie, że zamiast utwierdzać się w cierpieniu, trzeba z życia brać pełnymi garściami tyle, ile można.

Leigh opowiada o codzienności, pokazuje, że coś, co wydaje się zwyczajne i szare, może być kolorowe. Życie Poppy toczy się w jednostajnym rytmie pracy, spotkań z koleżankami, wycieczek za miasto, odwiedzin u siostry, cotygodniowych lekcji jazdy. Żadnych niespodzianek, jeśli nie liczyć podszytego egzystencjalnym niepokojem spotkania z szalonym bezdomnym. Ale nawet wtedy nic dramatycznego się nie zdarza, Poppy zwyczajnie potrafi się cieszyć drobiazgami, w drobiazgach znajdować sens, a z kolei inne drobiazgi odrzucać jako zbędny ciężar. Światu może i grozi katastrofa, ale nawet jeśli tak jest, można odejść z uśmiechem na ustach. Tak mówi Poppy swemu sfrustrowanemu instruktorowi. I w tę prostą życiową filozofię wierzy. Leigh, choć z ciemną stroną życia chyba nie do końca się pogodził, zdaje się podpowiadać, że im gorzej dzieje się wokół, tym bardziej trzeba myśleć pozytywnie. Nawet wisząc na krzyżu, można przecież zaśpiewać "Always Look on the Bright Sight Of Life" ("Zawsze szukaj jasnych stron życia"). Poppy szuka i jakoś trudno mieć wątpliwości, że znajdzie. A że w międzyczasie może nadejść koniec świata. No cóż, nic nie szkodzi.

"Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia"

Wielka Brytania 2008, reżyseria: Mike Leigh,
obsada: Sally Hawkins, Eddie Marsan, Samuel Roukin, Alexis Zegerman, Sarah Niles,
dystrybucja: Monolith Plus, czas: 118 min,
premiera: 28 listopada

fr_happy_go_lucky_1_140209a_815221.jpg
Najnowszy film Mike'a Leigha
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj