Dziennik Gazeta Prawana logo

Szach i mat

8 stycznia 2009, 06:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szach i mat
Inne
Gdyby "Zugzwang", powieść o Rosji początku XX wieku, rozpatrywać wyłącznie jako klimatyczny czarny kryminał, powieść Ronana Bennetta i tak obroniłaby się znakomicie. Gdy jednak docieramy do jej kolejnych warstw, niezbyt zresztą głęboko ukrytych, dzieło irlandzkiego pisarza fascynuje jeszcze bardziej.

Petersburg, marzec 1914 roku. Redaktor naczelny jednego z największych rosyjskich dzienników zostaje brutalnie zamordowany na jednej z nadbrzeżnych uliczek. Wkrótce policja trafia na kolejne ciało, należące tym razem do działacza antycarskiej grupy spiskowców. Oba zabójstwa łączą się w dziwny sposób, a ślady prowadzą do Abrahama Rosenthala, światowej sławy szachisty, Polaka żydowskiego pochodzenia. Jednak klucz do rozwiązania zagadki leży - w każdym razie według gburowatego śledczego Łyczewa - w gabinecie doktora Spethmanna, wziętego petersburskiego psychoanalityka...

Pod płaszczykiem historii o zbrodni autor ukrył dzieje wyzwoleńczej walki poprzedzającej wybuch rewolucji październikowej. Choć sympatia pisarza, niegdyś zaangażowanego po stronie republikanów w zbrojny konflikt w Irlandii Północnej, dla anarchistów, komunistów i innych zwolenników nowego ładu, jest wyraźnie widoczna, trudno nazwać powieść Bennetta naiwną agitką. Wręcz przeciwnie - to wnikliwa analiza ostatnich lat caratu, a przy okazji świetny opis podzielonego środowiska bolszewików, działań carskiej ochrany czy - w końcu - petersburskich salonów, na których spotykała się ówczesna elita.

Trudno, rzecz jasna, traktować tę powieść jako prawdę historyczną, niemniej czytając "Zugzwang”, irlandzki pisarz zadbał o sugestywną literacko iluzję rzeczywistości - gęsto jest w jego książce od wydarzeń, zagadek, a nawet pościgów po spowitym mrokiem nocy mieście. Dodatkową rozrywkę zapewni czytelnikowi doszukiwanie się pisarskich inspiracji Bennetta. Bowiem każdy z fikcyjnych bohaterów pojawiających się w "Zugzwang” miał swój pierwowzór w autentycznej postaci. Co ciekawe, pojawia się w tu również wielu Polaków - choćby Grigorij Pietrow, wzorowany na Romanie Malinowskim, polityku partii bolszewickiej, a w rzeczywistości dobrze zakamuflowanym agencie ochrony.

Wątki wplecione w gęstą nić fabuły powieści można by długo wymieniać. Najważniejsze jest wszelako to, że Bennett nie zagubił w nich swojej opowieści. Stworzył świetny, polityczny kryminał, w którym trudno doszukać się najdrobniejszych choćby nieścisłości czy jakichkolwiek przypadkowych rozwiązań. Ta powieść zadowala pod każdym względem.

"Zugzwang" (Zugzwang)
Ronan Bennett,
przeł. Ewa Rudolf,
Wydawnictwo Literackie 2009

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj