Dziennik Gazeta Prawana logo

Gra "Terminator: Ocalenie" gorsza od filmu

7 czerwca 2009, 11:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gra "Terminator: Ocalenie" gorsza od filmu
Inne
Filmowy „Terminator: Ocalenie" marność fabuły nadrabia rozmachem i orgią efektów specjalnych. Gra nie ma nawet tych atutów. „Terminator: Ocalenie” to gra celownikowa, w której walczymy z robotami. Niestety, powolni metalowi przeciwnicy nadają tempo rozrywce. Jest nudno.
, Grin/Warner Bros Interactive, dystr. CD Projekt, Cenega, [PC] [GŁOSY: GB] [AbcPL] [PEGI 16+
119,90 PLN – PC
199,90 PLN – X360, PS3
SATYSFAKCJA: 5/10
Grafika 6/10
dźwięk 6/10

_____________________________________________________________________________

Akcja z rzadka przyspiesza. Po zestrzeleniu rakietnicą roju latających maszyn ruszamy w pościg po ruinach miasta, celując z wielkiego działka w unoszącego się nad nami stalowego giganta. Po zniszczeniu mu wszystkiego: od silników po działo plazmowe, skaczemy przez most i terenowym wozem zderzamy się z kolosem.

W grze wcielamy się w postać . W prologu bohater wspomina świat przed inwazją maszyn, wygłasza monolog o strachu przed przyszłością i utracie wiary. Nie ma jednak co liczyć na przejmującą opowieść o heroizmie, dramacie żołnierzy, horrorze wojny. W przeciwieństwie do filmu, który przynajmniej liznął ten wątek, gra nie rozważa istoty człowieczeństwa, próbując wytyczyć granicę między człowiekiem a maszyną.

Scenerie nie robią wrażenia. Szarobure ruiny miasta zainspirował co prawda atrakcyjny wizualnie film, ale d. Tu uwagę przykuwa tylko niedorzeczna liczba wraków samochodów. Dorzucono je na siłę, żeby było gdzie się chować w czasie strzelanin.

Po przyklejeniu się do osłony wybieramy kierunek i przeskakujemy do kolejnej, nawet oddalonej o kilka metrów. Albo efektownie rzucamy się do biegu lub przemykamy ślizgiem. I dobrze to wygląda, i pomaga w potyczkach, bo niektórzy wrogowie mają pancerz niewrażliwy na ostrzał z przodu. Nasz kompan odwraca uwagę robota, a my zachodzimy go od tyłu, skacząc od osłony do osłony.

. Kucamy za niskim, cienkim murkiem, a po drugiej stronie trzymetrowy metalowy szkieletor z obrotowym działkiem strzela w miejscu jak opętany, nie próbując nawet do nas zajrzeć. Paraliżujemy z balkonu pająkowatego mechanoida strzałem w przednią część pancerza, a nasi towarzysze nie domyślają się, że muszą go dobić od tyłu. I nie możemy wydać im rozkazu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj