W leksykonie znalazły się hasła poświęcone kolejnym powieściom i filmom, postaciom się w nich pojawiającym, aktorom, reżyserom i ludziom wyjątkowo dla serii zasłużonym. Książka zbiera
wiedzę drobiazgową, ale napisana jest lekko i ze swadą. Śmiałkowski to popkulturowe zwierzę i zdawał sobie sprawę, że encyklopedycznym słownikiem nikogo nie zainteresuje. Celowo pominął
więc informacje łatwe do znalezienia w internecie, skupiając się na . Bo przecież nie tylko o filmach i
powieściach Fleminga ów leksykon traktuje – znajdziemy tu hasła dotyczące również komiksów, gier wideo, muzyki i okołobondowskich zjawisk. A na dokładkę eseje poświęcone
każdemu z filmów, pisane przez fanów i znawców serii, m.in. Jacka Szczerbę, Łukasza Orbitowskiego i Andrzeja Kołodyńskiego.
Chwilami fascynująca to lektura, pozwalająca nawet nieprzekonanym do Jamesa Bonda uwierzyć w światowy fenomen agenta 007. Daje może niepełny - siłą rzeczy trudno byłoby upchnąć ponad pół wieku historii Bonda w jednym tomie - ale . I uświadamia, że Bond to nie tylko walther PPK, wódka z martini i galeria pięknych kobiet.
Szkoda tylko, że wydawca nie pokusił się o dokładniejszą korektę i redakcję leksykonu. I nie chodzi wyłącznie o literówki, ale też o - nieliczne na szczęście - błędy merytoryczne (np. w haśle poświęconym Jeroenowi Krabbe "W obliczu śmierci" określono jako dziewiętnastą część cyklu, podczas gdy na sąsiedniej stronie w innym opisie tego błędu już nie ma). To zwyczajny brak szacunku, zarówno dla czytelników, jak i autora książki.