Dziennik Gazeta Prawana logo

Ta lektura zdenerwuje homofobów

4 grudnia 2009, 15:30
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Ta lektura zdenerwuje homofobów
Inne
Po raz pierwszy otrzymujemy wydaną po polsku panoramą dziejów mniejszości seksualnych w różnych kulturach na przestrzeni wieków. A i to nie jest najważniejszy powód, dla którego książkę "Geje i lesbijki. Życie i kultura" Roberta Aldricha trzeba przeczytać.




Ta lektura zdenerwuje homofobów. Nie tylko ze względu na temat. Redaktor publikacji, Robert Aldrich, zaczyna książkę stwierdzeniem, że „od niepamiętnych czasów żyją ludzie odczuwający potrzebę nawiązywania intymnych kontaktów – zarówno emocjonalnych, jak i cielesnych – z osobami tej samej płci: mężczyźni pożądający innych mężczyzn oraz kobiety pożądające innych kobiet”. Jeśli ktoś fundamentalnie nie zgadza się z australijskim historykiem, to pozostanie głuchy na wszystkie teksty zamieszczone w „Gejach i lesbijkach”.

Jeśli wykaże minimum dobrej woli i zrozumienia, to odbierze tę książkę jako zaskakująca opowieść o cywilizacyjnej, kulturowej, politycznej, a także ekonomicznej obecności homoseksualizmu w dziejach ludzkości. Takie względy zapewne kierowały urzędnikami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którzy przyznali oficynie Universitas dotację. Dzięki temu „Geje i lesbijki” to edytorski cymes. Blisko 400-stronicowa cegła została wydana na kredowym papierze, oprawiona jest w płótno, zawiera 250 reprodukcji i kosztuje 60 złotych, co w przypadku tego typu luksusowych publikacji stanowi ewenementem.

„Geje lesbijki” to 14 esejów układających się w panoramę obecności pierwiastka homoerotycznego, dodajmy od razu – obecności stygmatyzowanej, naznaczonej piętnem wykluczenia i prześladowań, a często pozbawianej prawa do istnienia. Autorzy kreślą ten wieloaspektowy obraz w porządku chronologicznym, zaczynając od starożytności, a kończąc na czasach współczesnych. Śledzimy więc rozmaite świadectwa ekspresji i tożsamości kultury homoseksualnej w komediach Arystofanesa i serialu telewizyjnym „Queer as Folk”, w greckich gymnasionach i prowadzonych przez Sokratesa sympozjonach oraz wpisach na gejowskich i lesbijskich forach internetowych.

Zgłębiamy dzieje tureckich łaźni hammam, homoerotycznego słowotwórstwa w literaturze starochińskiej i konfucjańskim prawodawstwie, hermafrodytyzmu Indian północnoamerykańskich oraz „chłopięcych żon” u Aborygenów. Dodajmy, że są tam rozważania o homoseksualizmie w starożytnym Rzymie, kolonialnej Afryce Północnej, obu Amerykach i Azji, przełomowej depenalizacji homoseksualizmu we Francji, wreszcie – rewolucji obyczajowej w latach 60. i jej tragicznym finale dwie dekady później, wywołanym przez epidemię AIDS.

Rozległość tematyczna, dziejowa, kulturowa jest więc ogromna. Zespół Aldricha jak ognia wystrzegał się posądzenia o forsowanie judeochrześcijańskiego punktu widzenia i trzeba przyznać, że w tej kwestii nie można do autorów mieć pretensji. Da się rzec, że pod tym względem książka spełnia wymogi poprawności politycznej. Gorzej sprawa się przedstawia, jeśli poszukujemy informacji o dziejach homoseksualizmu w Europie Środkowo-Wschodniej i za Żelazną Kurtyną. Oprócz nielicznych wzmianek – z kwestią więźniów homoseksualistów w obozach koncentracyjnych oraz zamieszek podczas parad równości w Polsce i Chorwacji na czele – niczego nie znajdziemy. Szkoda, że tego braku nie zrekompensował polski wydawca – można przecież było dopisać rozdział o dziejach homoseksualizmu nad Wisłą.

To jedyne zastrzeżenia, które mam do autorów i wydawcy tej napisanej żywym, dalekim od akademickiej kazuistyki (choć opatrzonej sążnistymi przypisami) językiem książki. Aldrichowi udało się zawrzeć w „Gejach i lesbijkach” wielopłaszczyznową refleksję o doświadczeniu homoseksualizmu. Ten mający łacińskie korzenie neologizm jest dziełem pewnego węgierskiego lekarza, który wymyślił go w latach 60. XIX wieku. Od tego czasu homoseksualistów, określanych dotychczas jednoznacznie negatywnie sodomitami, zaczęto postrzegać jako osoby odznaczające się specyficzną, wrodzoną i – być może – nienaruszalną tożsamością płciową. Można powiedzieć, że ów moment stanowił przełom.

Po raz pierwszy w publicznym dyskursie na Zachodzie miłość do przedstawicieli tej samej płci zaczęła być postrzegana inaczej. Mieszczański scjentyzm zapoczątkował nową optykę – Europejczycy zaczęli spoglądać na ludzką seksualność z medycznego punktu widzenia, koncentrując sie na problemach psychologicznych, zamiast na praktyce „nienaturalnych” aktów płciowych. Paradoksalnie więc dzisiejsza akceptacja pozanormatywnych zachowań seksualnych spod znaku queer w społeczeństwach Zachodu narodziła się w epoce erupcji nacjonalizmu.

Może jeszcze bardziej paradoksalne jest to, że książkę Aldricha da się czytać w oderwaniu od jej społecznego zaangażowania. To wciągająca gawęda o homoseksualnych toposach w literaturze, piśmiennictwie, teatrze i kinie różnych epok. Jest tu masa pysznych cytatów. Weźmy Diderota. Mało kto wie, że ten zajadły wróg „sodomickiej miłości” jest autorem takiego oto wyznania: „Wśród młodych bywalców publicznych łaźni dostrzegłem jednego o niezwykłej urodzie – nie byłe w stanie zwalczyć pokusy przysunięcia się do niego”.

Osobnym walorem „Gejów i lesbijek” są ilustracje, świetnie uzupełniające tekst – po raz pierwszy (przynajmniej jeśli chodzi o Polskę) w jednym tomie ukazuje tak imponująca ikonografia tematu. Ani historia mniejszości seksualnych, ani kultura wizualna homoseksualności nie miały u nas jeszcze takiej prezentacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj