Główna postać "Czarnego słońca" - Tom Kirk, były złodziej dzieł sztuki, obecnie stojący po stronie prawa - nie jest wyjątkiem. Na obrazach żydowskiego malarza odkrywa wskazówki pozwalające odnaleźć zrabowane przez nazistów skarby.

Reklama

Rzecz jasna nie on jeden ma chęć odnaleźć cenny łup. Kirk musi więc zmierzyć się nie tylko z depczącymi mu po piętach agentami FBI, ale i bezlitosnym mordercą, ktry by zdobyć ukryte przez hitlerowców złoto, nie cofnie się przed niczym.

Druga książka Jamesa Twininga to sprawnie napisana powieść przygodowa, którą równie szybko się czyta, co potem zapomina.

A że autor był kiedyś uznanym w Anglii bankowcem, to "Czarne słońce" jest także doskonale przemyślanym produktem popkultury nastawionym przede wszystkim na komercyjny zysk. To mieszanka Indiany Jonesa, "Skarbu narodów" i powieści Dana Browna (na szczęście bez ich pseudointelektualnych ambicji).

Czego tu z resztą nie ma: nazistowski okultyzm, rosyjska mafia, Bursztynowa Komnata, Enigma…

Wątki zmieniają się jak obrazy w kalejdoskopie, a bohaterowie książki żyją w takim pędzie, że trudno nadążyć za wydarzeniami. James Twining bawi się w powieść, nie dbając o pozory realizmu ani wiarygodną psychologię postaci.

Chwilami można odnieść wrażenie, że napisał swoją książkę myśląc, jak będą wyglądać kolejne sceny przeniesione na kinowy ekran.