Dziennik.pl logo

Kolor przeznaczenia według Pamuka

13 października 2007, 14:57
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Czy da się napisać jednocześnie filozoficzną rozprawę, powieść historyczną i trzymający w napięciu kryminał? Te pozornie wykluczające się gatunki Orhan Pamuk połączył w potoczystą całość. "Nazywam się Czerwień" uwodzi siłą narracji i aktualnością refleksji o sztuce, cywilizacji i ludzkim losie.

Pamiętam własną niepewność, gdy dostałem od wydawcy egzemplarz "Śniegu" Orhana Pamuka - wydruk jeszcze przed ostateczną redakcją. Wiedziałem tylko, że "pamuk" znaczy po turecku "bawełna", a pisarz o tym śmiesznym nazwisku jest w swojej ojczyźnie ciągany po sądach za to, że odważył się przypomnieć w pewnym wywiadzie o okrutnej rzezi, jaką państwo tureckie sprawiło Ormianom na początku XX wieku. Gdy pojawiły się kuluarowe plotki o nagrodzie Nobla dla Pamuka, kończyłem właśnie lekturę i wiedziałem, że mam do czynienia z arcydziełem. I chociaż po ogłoszeniu werdyktu Akademii pojawiły się głosy, że po raz kolejny Nobla przyznano według kryteriów politycznych, nie zaś artystycznych, zdania zmienić nie zamierzam."Śnieg" jest jedną z najmądrzejszych powieści, jakie napisano w ostatnich latach, jednocześnie nowatorską i mocno osadzoną w literackiej tradycji.

Tym większą ciekawość budzić musi "Nazywam się Czerwień"(2000), książka, która przyniosła Pamukowi sławę na Zachodzie, mistyczna historia osadzona w Stambule końca XVI wieku. Praca nad nią zajęła pisarzowi sześć lat -tyle czasu wymagało nie tylko uchwycenie właściwej formy narracyjnej, ale i mozolna wędrówka po ottomańskich archiwach. Monumentalna 600-stronicowa powieść zadziwia jednak lekkością -wydaje się swobodna niczym improwizacja, choć utkana z precyzją perskiego dywanu.

Pozornie "azywam się Czerwień" st poświęcone malarstwu. Oto bowiem na rok przed tysięczną (według islamskiego kalendarza) rocznicą Hidżry, wędrówki Mahometa z Mekki do Medyny, sułtan Murat postanawia uczcić wielkie święto, zamawiając księgę składającą się z samych ilustracji. Rzecz w tym, że religia muzułmańska nieufnie patrzy na sztukę malarską -akceptuje tylko miniatury towarzyszące tekstom, wywodzące się z tradycji perskiej, od setek lat niezmienne w formie i treści, a przedstawiające świat obserwowany z góry, z punktu widzenia zastrzeżonego jedynie dla Allaha.

W dodatku wciąż aktywni są ikonoklaści, agresywnie żądający zakazania w malarstwie jakichkolwiek motywów figuratywnych. Ale sprawa nie jest taka prosta - w Europie od dwóch stuleci kwitnie sztuka mimetyczna naśladująca rzeczywistość, zaś świat przedstawiony ma tam charakter indywidualny. Miejsce Boga zajmuje człowiek. Sułtana fascynuje to nowe spojrzenie, zgodnie z którym wizerunki jego samego oraz istot i przedmiotów mu bliskich mogłyby znaleźć się w centrum obrazu i zostać utrwalone na wieki. Decyduje się więc na utajnienie prac nad księgą. Zespół utalentowanych miniaturzystów podejmuje zadanie w konspiracji. Przed ukończeniem dzieła dochodzi jednak do tajemniczej zbrodni -jeden z artystów, zwany Elegantem, zostaje brutalnie zamordowany. To punkt wyjścia całej historii.

Pamuk dokonał rzeczy rzadkiej - nadał błyskotliwą świeżość powieści historycznej, zdemolowanej i sprowadzonej do banału przez pisarzy pokroju Dana Browna i jego akolitów. Odkurzył też formułę Künstlerroman, prozy traktującej o twórczych dylematach artysty. A wszystko to spiął wątkiem kryminalnym, który trzyma w napięciu do samego końca. Uroku powieści dodaje również sposób prowadzenia narracji nawiązujący do tradycyjnej kultury oralnej. Każdy z bohaterów, rozdział po rozdziale, relacjonuje zdarzenia z własnej perspektywy. Pisarz oddaje głos nawet postaciom z rysunków, kolorom, przedmiotom. Gęsta tkanina tej prozy składa się przy okazji na żywy portret miasta na rozdrożu kultur i cywilizacji.

W "Nazywam się Czerwień" odnajdziemy te same obsesyjnie powracające motywy, które dane nam było poznać w "Śniegu". Spór o sztukę jest tu w gruncie rzeczy dyskusją o tym, czy pomiędzy Wschodem a Zachodem istnieje jakaś możliwość wyboru własnej drogi i tożsamości. Czy w świecie islamu da się wykroić miejsce dla ludzkiej indywidualności, a jeśli tak, to czy nie doprowadzi to w rezultacie do kulturowej samozagłady? I wreszcie: czy o osobiste szczęście, miłość, satysfakcję, można walczyć wbrew społecznemu ładowi, który - choć uciążliwy - stanowi przecież rodzaj gwarancji bezpieczeństwa i spokojnej egzystencji.

Powieść nosi w sobie także wątki autobiograficzne. Orhan Pamuk w młodości przygotowywał się do studiów malarskich, które porzucił dla literatury, zaś przepiękny, liryczny portret samotnej matki z dwójką osieroconych synów (z których jednemu na imię Orhan) jest literacką parafrazą dzieciństwa samego pisarza. "Przenosząc detale zapożyczone z własnego życia do powieści historycznej, chciałem nadać jej wymiar osobisty - mówi autor w wywiadzie. - Taka powieść nie potrzebuje doskonałej imitacji przeszłości, ale powiązania historii z czymś nowym, wzbogacenia jej, odmienienia z pomocą wyobraźni i zmysłowości jednostkowego doświadczenia".



"Nazywam się Czerwień"
Orhan Pamuk, przeł. Danuta Chmielowska, Wydawnictwo Literackie 2007


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj