Dziennik Gazeta Prawana logo

Bóg lubi dobrą whisky

13 października 2007, 15:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bóg lubi dobrą whisky
Inne
"Mistrz gry", znakomity thriller Sergia Kokisa, trzyma w napięciu od brawurowego zawiązania intrygi aż po mrożącą krew w żyłach puentę. Tymczasem, gdy idzie o akcję, w tej książce nie dzieje się właściwie nic.

Napięcie podkręcane jest nie fabułą, lecz abstrakcyjnymi dyskusjami o metafizyce, moralności i religii. Rolę sensacyjnych wydarzeń przejmują paradoksalne idee i koncepty. Iwan Sierow, główny bohater metafizycznego dramatu na trzech aktorów, jest świeżo upieczonym doktorem teologii, który, jak wielu przed nim, nie może się uporać z problemem teodycei - pogodzenia zła z Boską wszechmocą i dobrocią.

W poczuciu rozczarowania Iwan porzuca naukę i bierze się za problem zła od zupełnie innej strony. Zaczyna spisywać wspomnienia znajomego, Tiaga Cruza, uchodźcy z nieokreślonego kraju Ameryki Południowej. Tiago, młody działacz związkowy z ubogiej rodziny, był w ojczyźnie rządzonej przez prawicowo-wojskowy reżim przez wiele lat więziony i w niewyobrażalny sposób torturowany. Choć ocalał, stracił poczucie sensu życia i pogrążył się w apatii. Pewnego razu w barze do Iwana przysiada się tajemniczy nieznajomy. Przedstawia się jako Lucjan i wyjaśnia bez ogródek, że jest Stwórcą, który przybrał cielesną powłokę, by porozmawiać z Iwanem o grze, którą z nim prowadzi. Przerażony teolog próbuje uwolnić się od natręta, ale Lucjan udowadnia na kilka sposobów, że jest tym, za kogo się podaje. Od tej pory zaczyna regularnie odwiedzać wieczorami Iwana, by prowadzić z nim dysputy o swej grze, dysputy przypominające spory Naphty i Settembriniego z "Czarodziejskiej góry" Manna.

Ów karkołomny literacki koncept wydaje się z pozoru naciągany i ryzykowny. Ale Sergio Kokis w błyskotliwy sposób uniknął tych zagrożeń - uczynił bowiem swego Boga nihilistą, postmodernistą i miłośnikiem dobrej whisky. Lucjan ma w głębokiej pogardzie religijne wyobrażenia na swój temat, mierzi go idea Boskiej dobroci czy życia po śmierci. Stworzył świat dla zabawy, aby uciec przed monotonią wieczności. Rzeczywistość jest dla niego nieprzewidywalną, ryzykowną, nietzscheańską grą, w której stawką są reguły - im bardziej finezyjne i nieoczywiste, tym lepsze. Poza tym, sprawia wrażenie fajnego, wesołego i bezpretensjonalnego faceta, nie wywyższa się, nie oczekuje hołdów, jest uprzejmy, rzeczowy - nie sposób go nie polubić. Na czym jednak polega gra, którą prowadzi z Iwanem? Tego nie dowiadujemy się aż do makabrycznego zakończenia, które każe nam nieco inaczej spojrzeć na postać Lucjana.

Pełną filozoficznych rozważań powieść kanadyjskiego pisarza można interpretować na wiele sposobów. Z pewnością jest ona ostrzeżeniem przed pokusą zbyt prostej, nihilistycznej wykładni rzeczywistości, która przez wielu pisarzy i myślicieli bywa dziś przyjmowana jak oczywistość. Z drugiej strony - to smutna refleksja nad bezradnością intelektualistów wobec brutalnego zła i przemocy.


"Mistrz gry"
Sergio Kokis, przeł. Krzysztof Jarosz, Książnica 2007


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj