- mówił Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, podczas środowej promocji swojej najnowszej książki "Żydokomuna. Interpretacje historyczne".
Śpiewak podkreśla w swojej książce, że żydokomuna to nie realne zjawisko, lecz ideologiczny mit, w którym zbiegły się wszystkie antysemickie stereotypy z wielowiekowej tradycji oskarżania Żydów o wszelkie dziejące się zło. Zdaniem Śpiewaka termin "żydokomuna" daje możliwość głoszenia twierdzeń, że wszyscy Żydzi są nosicielami wrogiej ideologii, czyli bolszewizmu.
- mówił Śpiewak dodając, że jego książka może też nie wzbudzić entuzjazmu środowisk, które
Śpiewak powiedział, że pracując nad "Żydokomuną" wzorował się na sposobie pisania książek historycznych przez innego socjologa - Jana Tomasza Grossa. - powiedział Śpiewak.
W książce Śpiewak wielokrotnie podkreśla, że atrakcyjność ideologii komunistycznej dla Żydów wynikała z ograniczeń, jakim podlegali. To rewolucja po raz pierwszy w historii dała rosyjskim Żydom pełnię swobód obywatelskich oraz możliwość pracy w administracji. Także w II Rzeczpospolitej obowiązywało niepisane prawo ograniczające dostęp ludności żydowskiej do stanowisk w administracji, wojsku, szkolnictwie, na niektórych uczelniach obowiązywało getto ławkowe i numerus clausus. Śpiewak zauważa, że w dwudziestoleciu międzywojennym młodzi, aspirujący do wyjścia z religijnego getta Żydzi nie mieli atrakcyjniejszej propozycji niż proklamujące równość społeczną ruchy lewicowe.
Jak podaje Śpiewak, do Komunistycznej Partii Polski w 1933 roku należało 8 tys. osób z czego 80 proc. stanowili Polacy, a około 20 proc. Żydzi. Przedwojenny Związek Młodzieży Komunistycznej Polski, liczący w połowie lat 30. niemal 12 tys. członków, w 42 proc. składał się z osób pochodzenia żydowskiego. Sami komuniści zauważali, że Żydzi są w KPP nadreprezentowani. W materiałach z 1929 roku znalazły się dane, że . Proporcje narodowościowe przechylały się na korzyść Żydów w zarządzie partii. W styczniu 1936 roku na 30 członków Komitetu Centralnego KPP było 15 Polaków, 12 Żydów, 2 Ukraińców i 1 Białorusin.
Wobec faktu, że Żydzi stanowili ok. 10 proc. przedwojennej ludności Polski, można z tych liczb wyciągnąć wniosek o nadreprezantacji Żydów w strukturach komunistycznych. Śpiewak jednak zwraca uwagę, że ogromna większość polskich Żydów nie chciała mieć z komunizmem nic wspólnego. Na KPP głosowało w 1928 roku 7 proc. społeczności żydowskiej, a 50 proc. polskich Żydów oddało głosy na Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, czyli partię Piłsudskiego. Bardzo wielu Żydów głosowało też na partie syjonistyczne.
W powojennej Polsce bardzo powszechne było przekonanie, że komunizm wprowadzany jest przez Żydów, choć polska społeczność żydowska w zasadzie przestała istnieć. Na czele państwa od 1945 roku stał "triumwirat", jak to określa Śpiewak: Bolesław Bierut i dwie osoby pochodzenia żydowskiego - Jakub Berman i Hilary Minc. W Komitecie Centralnym PZPR w tym czasie udział Żydów wynosił 6 proc.
Śpiewak podaje, że w latach 1944-1945 na 450 osób pełniących najwyższe funkcje w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (od naczelnika wydziału wzwyż) 167 (37 proc.) było pochodzenia żydowskiego. Im niżej w strukturach UB, tym procent osób narodowości żydowskiej był niższy. Śpiewak cytuje Ryszarda Terleckiego, który podaje, że w 1945 roku 95 proc. funkcjonariuszy UB było narodowości polskiej, a Żydów było ok. 2,5 proc. Jednak to Żydzi zasiadali na najbardziej widocznych stanowiskach.
- podsumował Śpiewak.
Książka "Żydokomuna. Interpretacje historyczne" ukazała się nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne.