Dziennik Gazeta Prawana logo

Zwycięstwo, które było porażką. RECENZJA książki Rafała Wosia "To nie jest kraj dla pracowników"

15 września 2017, 11:44
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Ludzie
Ludzie/Shutterstock
Ciężko jest się wcisnąć między dwie dominujące narracje o polskiej transformacji – tę o wielkim sukcesie i zielonej wyspie oraz tę o demoliberalnym, postkomunistycznym spisku z esbeckiej inspiracji. Ciężko, bo mało tam miejsca.

Trwa walka o spuściznę i pamięć, zaś ów polityczny duopol to w pewnej mierze również odzwierciedlenie niezupełnie trzeźwego stanu umysłu Polaków w drugiej dekadzie XXI w. Oczywiście ta trzecia narracja istnieje – i sprawia wrażenie niewygodnej dla obu stron zwarcia. Jest to historia o szybkim gospodarczym wzroście, którego społeczne i ekonomiczne konsekwencje zamieciono pod dywan albo moralnie obciążono nimi pokrzywdzonych; to historia o destrukcyjnym wpływie pogłębiających się nierówności na ład społeczny; to historia o bogaceniu się kosztem słabszych i uboższych; to historia o bezmyślnym zaprzepaszczeniu rodzimego potencjału gospodarczego; to wreszcie historia o pracy – poniewieranej przez kapitał.

Politycy albo powtarzają w tych sprawach wytarte komunały, albo są praktycznie niemi. Partia Razem, jedyna, która potrafi otwarcie mówić językiem tej trzeciej narracji, to wciąż dość mocno odizolowana nisza. A zatem skonceptualizować i opowiedzieć tę historię tak, by jej wysłuchano, musiał ktoś inny. Ktoś taki jak Rafał Woś.

Woś ma pióro popularyzatora nauki, ma także ugruntowane socjaldemokratyczne poglądy i talent polemiczny. Z powodzeniem przyjął rolę heretyka niebojącego się głosić wywrotowych prawd o naszej, powiedzmy szczerze, nieco krętej i dość mocno załganej ścieżce do dobrobytu. Od pewnego czasu musi sobie także radzić z nieprzychylną etykietką symetrysty, czyli człowieka, którego opinie się liczą, ale który nie chce jednoznacznie stanąć po jasnej (czytaj: liberalnej) stronie mocy. Przypuszczam, że ta etykietka, jakkolwiek w założeniu obraźliwa, Wosiowi odpowiada. Ponieważ z jego punktu widzenia jasna strona wcale nie jest taka jasna, podobnie jak ciemna wcale nie jest do końca ciemna, a nade wszystko ów biało-czarny podział jest stricte ideologiczny i nie opisuje wiernie rzeczywistości. Wystarczy przytoczyć w tym miejscu tytuł jego poprzedniej książki: „Dziecięca choroba liberalizmu” (Studio Emka 2014).

„To nie jest kraj dla pracowników” rozwija pewne wątki tamtego głośnego eseju – głównie te dotyczące pytania, czy polskie przejście od realnego socjalizmu do kapitalizmu musiało być takie brutalne i traumatyczne – tym razem skupiając się jednak na kwestii kluczowej nie tylko dla gospodarki, ale też dla funkcjonowania społeczeństwa w ogóle, a mianowicie na kwestii pracy.

Tym, co Woś robi znakomicie, jest przekłuwanie balona dobrego samopoczucia warstw uprzywilejowanych – tej bzdurnej, paternalistycznej bajki o menelach, którzy nie chcą pracować, przyssani do państwowego cycka, a potem jadą chlać na plaży za 500 plus, o niewdzięczności narodu, co to nie docenił autostrad i zagłosował na faszystów, o nierozgarniętych słoikach z prowincji, którzy się nam sprowadzają do metropolii, i generalnie o tym, co się komu należy (albo nie należy).

To nie jest kraj dla pracowników, Rafał Woś

Tymczasem „To nie jest kraj dla pracowników” mówi rzeczy w zasadzie oczywiste, intuicyjne: że bardziej egalitarne społeczeństwa lepiej się rozwijają i generalnie lepiej się w nich żyje; że dobre płace poprzedzają rozwój, i nigdy odwrotnie; że związki zawodowe są skarbem każdego systemu, który chce się nazywać społeczną gospodarką rynkową (por. art. 20 Konstytucji RP); że polski rynek pracy jest do bólu patologiczny, niesprawiedliwy i wykluczający, a praca w Polsce, wbrew lamentom przedsiębiorców, jest zdecydowanie zbyt tania (podobnie jak podatki, którą są zdecydowanie za niskie).

A jednak polski dyskurs o wartościach i podstawach ładu społecznego ma się nijak do realnych problemów przeciętnego obywatela. Prawa człowieka są od początku transformacji nagminnie łamane przede wszystkim na rynku pracy – ale kiedy ktoś powie to głośno, zostaje obwołany komunistą. Gorzej nawet – także ofiary są gotowe bronić swoich oprawców i wyzyskiwaczy. Niemniej marna praca to marne, niebezpieczne życie bez żadnych gwarancji na starość, to świat bez zaufania i jakiegokolwiek wentyla bezpieczeństwa. Jak nie dać się w takiej sytuacji uwieść politycznym ekstremistom? I jak się wydostać z tej matni?

Woś przedstawia polskie problemy na szerokim tle światowej historii gospodarczej. Klaruje w prostych słowach, na czym bazuje żarłoczność kapitalizmu, a także skąd się biorą okresy rynkowej stagnacji i nawracające kryzysy. Opowiada o dziesięcioleciach powojennego, zachodnioeuropejskiego welfare state’u, o neoliberalnym przewrocie, konsensusie waszyngtońskim i finansjalizacji globalnego kapitału. Współczesne kłopoty nie dotyczą rzecz jasna tylko Polski ale, jak pisze autor, „panuje przekonanie, że w kraju takim jak Polska jesteśmy jakieś dwie dekady za rozwiniętym Zachodem. A co, jeśli jest dokładnie odwrotnie? To znaczy, my jesteśmy pionierami, a bogaty Zachód konsekwentnie nas goni? (...) To my pierwsi przetestowaliśmy u siebie wiele neoliberalnych rozwiązań. Prekaryzację mieliśmy przecież na długo przed książką Guya Standinga, a uberyzacja zawitała do nas jeszcze zanim Uber zaczął święcić triumfy modelem biznesowym opartym na zbijaniu kosztów pracy. (...) To u nas przez całe lata 90. i pierwszą dekadę XXI w. potężne globalne korporacje wymuszały na rządach mrożenie płac i standardów zatrudnienia”. Podstawą wszelkiej zmiany jest ujrzenie spraw z właściwej perspektywy. „To nie jest kraj dla pracowników” gwarantuje taką perspektywę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj