Dziennik Gazeta Prawana logo

"Echo": Pustka, czas i śmierć... "Rigamonti sfotografował emocje i nastroje" [RECENZJA]

9 czerwca 2018, 17:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zdjęcie z albumu "Echo"
Zdjęcie z albumu "Echo"/Maksymilian Rigamonti
Suche fakty są takie: w latach 1943–1944 członkowie i sympatycy Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów wymordowali na Wołyniu ok. 60 tys. Polaków, a także, w mniejszym zakresie, przedstawicieli innych mniejszości narodowych zamieszkujących to terytorium: Żydów, Rosjan, Czechów. Mordowano całymi wioskami – brały w tym udział zarówno formacje militarne, jak i cywile. Sąsiedzi ofiar.

Rzeź wołyńska ma swoją historię i ma swoją skomplikowaną historiografię: wciąż trwa – w dużej mierze polityczny – spór o to, czy mieliśmy do czynienia z planowym ludobójstwem (jak twierdzi strona polska), czy ze zbrojnym, powstańczym odwetem, który wymknął się spod kontroli (jak utrzymuje strona ukraińska). Tak czy owak, była to klasyczna czystka etniczna.

Zdjęcia z albumu "Echo"

Maksymilian Rigamonti pojechał na Wołyń po 70 latach od tamtych wydarzeń, by zobaczyć, co zostało po zgładzonych wołyńskich wioskach. Nie zostało właściwie nic. Co może w takiej sytuacji zrobić fotograf? Naturalnie zrobić zdjęcia pustce. Rigamonti wiele razy wracał na Wołyń, "do przeszłości, bo na Wołyniu czas się zatrzymał". Fotografował zatem nie tylko pustkę, ale i czas.

Album "Echo" ma oryginalną formę edytorską, do zdjęć trzeba dotrzeć, rozłożyć je – ostrożnie, delikatnie. To jest konceptualny sygnał: będziemy obcować z czymś kruchym i ulotnym. Ale pierwsze, co się rzuca w oczy na tych zdjęciach, to ich paradoksalna swojskość.

Zdjęcie z albumu "Echo"

Znam te łąki, te suche badyle, te cherlawe sosnowe lasy. To pejzaż oszczędny i skromny. Nasz, tutejszy, wiejski. Nie ma w nim żadnej egzotyki. A jednak jest nasączony śmiercią i rozkładem – nikt się w tych miejscach nie osiedlił, nikt nie przywrócił ich kulturze w jej najprostszym nawet sensie: tej ziemi się nie uprawia. Wydaje się skażona tyle zbrodnią, ile pamięcią. A może antypamięcią, bo jest to terytorium, którego się unika, terytorium wyparte, nie-miejsce.

Zdjęcia z albumu "Echo"

Rigamonti sfotografował te emocje i nastroje. Jego zdjęcia trzymają się szarych, monotonnych barw – jakby dzienne światło nie było w stanie rozjaśnić tego świata. Ich symbolika jest nieoczywista, choć kieruje się sugestią, że ludzkie oko, podobnie jak umysł, wszędzie szuka znajomych, znaczących wzorców i kształtów – także tam, gdzie wydarzyły się rzeczy straszliwe, niezrozumiałe, niewypowiadalne.

Na marginesie opowiada się tu o czymś jeszcze: o banalnym, zmiennym spokoju natury. Pustka może być ekspresją utraty, ale może być także wyrazem uniwersalnej płynności materii, gdy ludzkie życie – i popełniona na nim zbrodnia – w sposób nieunikniony wtapiają się w nurt czasu, który wypłukuje historię, zastępując ją biologią i geologią.

Zdjęcia z albumu "Echo"

"Echo" traktuje o nie-miejscach Wołynia. Ale takich przestrzeni opróżnionych z ludzi i pamięci jest oczywiście więcej – i nadal są blisko nas. Las zarósł łemkowskie wsie w Beskidzie Niskim i niemieckie osady na sudeckich zboczach, po lubelskim getcie została praktycznie tylko stara studnia. Znacznie młodsze lasy porastają wyrżnięte muzułmańskie wioski w Bośni i – dla odmiany – niegdysiejsze serbskie osiedla w chorwackiej Krajinie. Rzadko kiedy jednak pejzaż ma tak toksyczne właściwości jak ten sfotografowany przez Rigamontiego.

Tamtejszy czas nie leczy ran, ale wydaje się trucizną.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj