"W XX w. Polska przeżyła dwie wielkie katastrofy. Pierwszą była klęska militarna we wrześniu 1939 r., drugą - klęska polityczna w 1945 r. Ta druga boli dziś bardziej niż ta pierwsza. W czasie okupacji bowiem Polacy nie utworzyli rządu kolaboracyjnego, walczyli z nazizmem na różnych frontach. Mimo to politycznie wojnę przegrali. Dziś, po latach, wracają dwa pytania: Dlaczego nas to wszystko spotkało? I czy te klęski nas czegoś nauczyły? Szczera odpowiedź jest nam bardzo potrzebna, ponieważ wciąż dominuje przekonanie, że za nasze porażki odpowiadają inni, a nigdy my sami" - to pierwsze słowa biografii, której autor sędzia Sebastian Ładoś opisuje stryjecznego pradziadka jako "człowieka, który proponował realizm polityczny zamiast przesadnej wiary we własne możliwości".

"Książka powstała w wyniku głębokiego przekonania, że postać Aleksandra Ładosia warto stawiać za wzór. Powodzenia polskiej polityki upatrywał on bowiem w zdrowej konfrontacji, której efektem jest porozumienie. Zawsze dążył do łączenia ludzi o różnych światopoglądach. Siłę państwa widział w jedności, a nie podziałach" - ocenił Sebastian Ładoś, doktor nauk prawnych, sędzia orzekający w sprawach karnych, od 2018 r. prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie.

O Aleksandrze Ładosiu szeroka opinia publiczna dowiedziała się w 2017 r., gdy dzięki publikacji DGP na jaw wyszła działalność Grupy Berneńskiej, która w czasie II wojny światowej w polskim poselstwie w Bernie w Szwajcarii zajmowała się ratowaniem Żydów.

Polscy dyplomaci z Ładosiem na czele, m.in. konsul Konstanty Rokicki, a także współpracujące z poselstwem RP organizacje żydowskie, nielegalnie wystawiali i przekazywali paszporty krajów Ameryki Południowej. Fałszywe dokumenty trafiały do Żydów, którzy dzięki nim unikali wywózek do niemieckich obozów zagłady. Posiadacze paszportów trafiali do obozów dla internowanych w Niemczech oraz do okupowanej Francji, dzięki czemu wielu z nich - szacuje się, że co najmniej kilkuset - doczekało końca wojny.

W biografii Aleksandra Ładosia - obecnie jedynej dostępnej na rynku - opisana jest nie tylko akcja paszportowa Grupy Berneńskiej, ale także wiele innych wątków. To są losy przedwojenne, działalność niepodległościowa, życie we Lwowie i Warszawie, kariera w dyplomacji, a także trudny czas po 1945 r. - Chciałem napisać całościową biografię o Aleksandrze Ładosiu (...). Zależało mi jednak na tym, aby przedstawić całe życie Aleksandra Ładosia, wytrawnego dyplomaty i człowieka o bardzo szerokich horyzontach. Uważam, że jego obszerne notatki, raporty spisywane z różnych wydarzeń z jego udziałem są dziś niezwykle cennym materiałem historycznym, również jeśli chodzi o epizody kompletnie nieznane w naszej historiografii - ocenił w rozmowie z PAP Sebastian Ładoś.

Głównym źródłem publikacji o Aleksandrze Ładosiu są jego obszerne "Pamiętniki" - to ponad 600 stron maszynopisu, który nigdy nie został opublikowany. Dzięki nim poznajemy przebieg spotkań Ładosia z takimi postaciami polskiej historii jak np. Wincenty Witos czy Józef Piłsudski, a po wojnie polsko-bolszewickiej negocjowanie warunków traktatu ryskiego czy rozwój nazizmu w Niemczech, gdy Ładoś był konsulem w Monachium. W II Rzeczypospolitej był nie tylko dyplomatą, ale także odsuniętym od władzy publicystą, który ostro krytykował politykę zagraniczną Józefa Becka. Biografia opisuje także okres, gdy po wybuchu II wojny światowej Ładoś był ministrem w rządzie gen. Władysława Sikorskiego, ale też krytykiem tzw. polskiego piekła na emigracji.

Przemyślenia Aleksandra Ładosia, który nie lekceważąc siły wojskowej, był przeciwnikiem idei przelewania krwi oraz zwolennikiem negocjacji i dyplomacji - jak zaznacza Sebastian Ładoś - są aktualne do dzisiaj. Szukając odpowiedzi na pytania dotyczące polskich klęsk istotne jest - jak podkreślił - wzięcie pod uwagę "teorii dworu" Aleksandra Ładosia. "Ten <dwór> należy odróżnić od typowego zaplecza politycznego, które stoi za wielkimi przywódcami. <Dwór> składa się z karierowiczów, ludzi, którzy dążą do obejmowania stanowisk za wszelką cenę. Najgorsze jest to, że <dwór> wcześniej czy później przejmuje kontrolę nad państwem" - napisał Sebastian Ładoś, zwracając uwagę na wartość instytucji demokratycznych, które wymuszają konfrontację stanowisk.

Historię Grupy Berneńskiej i rolę w niej Aleksandra Ładosia jako pierwsi opisali w 2017 r. dziennikarze "Dziennika Gazety Prawnej" - Michał Potocki i Zbigniew Parafianowicz. Odnosząc się do nowej biografii, podkreślili, że "to książka o człowieku, któremu nie zabrakło wyobraźni i odwagi w czasach odwracania wzroku od zła". - Opowieść o człowieku, który poznał cztery Polski: pod zaborami, międzywojenną, okupowaną i komunistyczną - zaznaczyli.

Ambasador Polski w Bernie Jakub Kumoch, który od 2017 r. upowszechnia wiedzę o grupie Ładosia, podkreślił z kolei, że Aleksander Ładoś już w czasie wojny był nazywany przez Żydów Sprawiedliwym wśród Narodów Świata - zanim tego biblijnego zwrotu zaczął używać Instytut Yad Vashem. - Nie znam innego dyplomaty, którego za życia otaczałoby tak wielkie poczucie wdzięczności. Parokrotnie pisano o nim, że bez niego nie uratowałby się nikt - przypomniał Kumoch.

Książka, której promocja odbędzie się m.in. w czwartek wieczorem w Żydowskim Muzeum Galicja w Krakowie, ukazała się nakładem Wydawnictwa Poligraf.