Żywot najsłynniejszego kota polskiej literatury przedstawia opublikowana właśnie ilustrowana biografia "".
Autorki biografii - córka Tadeusza Konwickiego, Maria oraz prawnuczka Jarosława Iwaszkiewicza, Ludwika Włodek - na początku współpracy ustaliły, że łączy je pokrewieństwo właśnie przez kota Iwana. Przeprowadzone przez nie poszukiwania genealogiczne nie potwierdziły zawartych w "" przypuszczeń Konwickiego jakoby mama Wani, "". Babcia Ludwiki Włodek, Maria Iwaszkiewicz, wywodziła ród Iwana od półdzikiego, charyzmatycznego kocura sąsiadów o płonących oczach i złośliwym spojrzeniu. Ten kocur ze Stawiska miał czworo kociąt z kotką Włodków - Jagusią, drobną, niezależną z charakteru czarną koteczką. Jednym z kociąt był Iwan.
Tadeusz Konwicki w "Kalendarzu i klepsydrze" tak opisywał pojawienie się w jego życiu „kolegi, sublokatora i rezydenta": "N". Imię dostał po bohaterze piosenki Bułata Okudżawy z refrenem "" o Wańce Morozowie, który zakochał się w cyrkówce.
Tak rozpoczęło się 18 lat wspólnego życia pisarza i kota. Maria Konwicka wspominała: "I".
Choć o Iwanie trudno było powiedzieć, że był słodki. "" - pisał Konwicki.
Zwierzak szybko zyskał rangę głównego lokatora, znacząc mieszkanie przy Górskiego kłakami sierści, zostawiając za sobą rozszarpane fotele i strzępy firanek. Niestety, nie kończyło się na stratach w umeblowaniu. "" - wyznawał pisarz, który niekiedy nazywał ulubieńca "tyranem", "krwawym despotą", "rozwydrzonym bydlakiem" i "egocentrycznym chamem". Poza tym Iwan uwielbiał bób i walerianę oraz telewizyjne filmy o Leninie.
Maria Konwicka powstrzymała się od zlustrowania Iwana w archiwach IPN, choć były przesłanki, które pozwalały domyślać się kontaktów kota ze służbami. "" - pisał Konwicki. Jeśli kot Iwan nie interesował się dokumentami, nie było co liczyć na rychłe załatwienie paszportu.
Jak to bywa, upragniony przez dzieci kot szybko przeszedł pod opiekę rodziców. "" - pisał Konwicki.
Nie było łatwo, bo kot "" - narzekał pisarz. Nie on jeden ulegał Iwanowi, robili to także jego goście - o względy Iwana zabiegały gwiazdy polskiej kultury m.in. Stanisław Dygat i Gustaw Holoubek.
Tadeusz Konwicki był na gruncie polskim prekursorem lansowania kotów w kulturze, trendu, który doprowadził obecnie do dominacji kotów w internecie - uważa Maria Konwicka. "" - pisał Konwicki.
Na książkę "" składają się teksty pisarza o kocie, a także ilustracje wykonane przez jego żonę, Danutę. O ile Tadeusz Konwicki opisywał Iwana jako potwora i tyrana, to na rysunkach Danuty Lenicy jest jakby zupełnie inny kot – milusi, słodki i z zatroskanym wyrazem pyszczka.
Kot Iwan zmarł w 1988 roku, nie doczekawszy transformacji. "Pewne jego dowcipy, zabawne powiedzonka i wieloznaczne wybryki powtarzamy sobie często w naszym domu, choć kota Iwana już dawno nie ma śród Ziemian, choć dawno przeinkarnował się w niemądrego męża stanu albo w bezmyślną stonogę. Nie, nie, cofam te słowa. Kot Iwan wart jest lepszego losu. Myślę, że w pozycji imponującej, z uniesionym i wyprostowanym ogonem, krąży w kosmosie i łapie komety za złociste warkocze" - marzył Konwicki.
Książka "Iwan Konwicki z domu Iwaszkiewicz" ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.