Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagadka nieśmiertelności Cybulskiego

3 lutego 2008, 11:34
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zagadka nieśmiertelności Cybulskiego
Inne
W tym roku mija 80. rocznica urodzin i 40. śmierci Zbigniewa Cybulskiego. "Cześć, starenia!" to zbiór wspomnień o aktorze, wznowiony po 14 latach i uzupełniony o nowe relacje.

47 wspomnień, każde niby inne, ale wszystkie dość podobne. Że pił, choć nie lubił wódki i miał słabą głowę; że był nieżyciowy, naiwny jak dziecko; że najszczęśliwiej czuł się jako kawaler z nieodłącznym Kobielą na Wybrzeżu, a przygasł po ślubie, w Warszawie; że cierpiał na kompleks Maćka Chełmickiego; że kino (w domyśle Wajda) nie wykorzystało jego możliwości. Mnożą się te same epitety: brat-łata, niepoprawny romantyk, erotoman-gawędziarz, polski James Dean. Nawet anegdoty powtarzają się po kilka razy, choć w różnych wersjach.

Wyłania się z tych relacji portret człowieka, z którym wielu chodziło pod rękę, ale nikt nie był w stanie wytrzymać tempa. Ani koledzy z dzieciństwa, Bim-bomowcy, reżyserzy, operatorzy, ani jego "chwilowe narzeczone". Wszyscy koncentrują się na niezwykłości albo zwykłości, ale w większości ich wspomnienia w próbach oświetlenia fenomenu Cybulskiego są dość bezradne, uciekające w suchą rzeczowość, kronikarski obiektywizm, anegdotę, rzadziej w intymność. Za wiele w tym zbiorze tekstów sentymentalnych, adresowanych do tych, którzy Cybulskiego znają, uwielbiają i chcą się w tej miłości utwierdzić. Najciekawsze są jednak relacje tych, którzy za Cybulskim nadążyć w ogóle nie próbowali i potrafią się zdobyć na celny dystans. Choćby taki, na jaki stać Tadeusza Konwickiego, który ośmiela się pisać, że przynajmniej do czasu nie przepadał za Cybulskim jako człowiekiem, choć cenił go jako aktora (obsadził go przecież w "Salcie"). Nie cierpiał jego roli w "Popiele i diamencie". To bezsprzecznie najlepszy fragment książki Marioli Pryzwan.

Konwicki bywa złośliwy, zaczepny i choć przy tym wyrozumiały, to jednak wyraźnie wyłamuje się z chóru. Tak samo jak Agnieszka Osiecka w nostalgicznej, ale jednocześnie syntetycznej impresji na temat człowieka dźwigającego ciężar swej legendy niczym garb. Albo Jacek Fedorowicz snujący wspomnienie z sobie właściwą dezynwolturą. Szczerością rozbraja wyznanie żony Cybulskiego, a przedtem wieloletniej narzeczonej - Elżbiety Chwalibóg, zaskakuje emocjonalnością i brakiem kabotyńskiej pozy zapis Daniela Olbrychskiego. Wspólne dzieciństwo spędzane na kresach i harcerskie czasy na ziemiach odzyskanych przywołuje kuzyn aktora - Wojciech Jaruzelski (obaj byli dalekimi krewnymi generała - nie rozumiem, chyba Cybulski był).

Kończy tę książkę natomiast długi list Andrzeja Wajdy, chyba niepotrzebnie skupiony na tłumaczeniu się z powtarzanych zarzutów o porzucenie Cybulskiego, zmarnowanie jego talentu. Wytłumaczył się już reżyser we "Wszystko na sprzedaż". Dziś nie ma chyba sensu pisać o nieświadomości upływu czasu, żałować straconych okazji. Już lepiej opowiadać anegdoty: zabawne, smakowite, mięsiste, nostalgiczne. Dzięki nim "Cześć, starenia!" to najlepsza, obok eseju Jerzego Afanasjewa "Okno Zbyszka Cybulskiego" (wznowienie wkrótce) wspomnieniowa książka o legendarnym aktorze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj