Dziennik Gazeta Prawana logo

Pamięć jest wrażliwa jak dziecko

7 czerwca 2008, 12:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jurij Andruchowycz rozmawia. Z Jurijem Andruchowyczem? Z ojcem? Z niemieckim dziennikarzem? To "Tajemnica".

Pozornie autobiografia to łatwy kawałek chleba - ot, trzeba przysiąść fałdów i napisać dzieje swojego życia. Albo podyktować je jakiemuś dziennikarzowi. Autobiografie nieźle się sprzedają, zwłaszcza jeśli zawierają odpowiednią dawkę skandalizujących szczegółów o bliźnich - najlepiej żyjących, oczywiście.

Ale to iluzje, tanie marketingowe hasła. Zaś autobiografia to literacko gatunek skrajnie trudny - przede wszystkim dlatego, że życie jest nudne, życie jest bezkształtną galaretą. Trzeba z niej wyłowić to, co ciekawe i zestawić w zupełnie nowym porządku: ale wówczas mamy już do czynienia nie z życiem, ale z artefaktem. A jakie zastosować kryterium podziału na rzeczy interesujące i nużące? Ma być więcej o duszy, czy więcej o bzykaniu? A może to jedno i to samo?

Mądrzy pisarze - choć czerpią z własnego życia - uciekają od autobiografizmu, albo obdarzają go potężną dozą nieufności. Zadają sobie pytania o wątpliwą ciągłość własnej egzystencji, o dominację narracji nad autentycznym doświadczeniem, o niewyrażalność wspomnień. Starają się tekst autobiograficzny zamaskować, ewentualnie pozbawić egocentrycznego fałszu.

Nowa książka Jurija Andruchowycza nieprzypadkowo nosi tytuł "Tajemnica" - chodzi tu najpewniej właśnie o nieprzenikliwość i wrażliwość autorskiej pamięci, gdy każda próba jej zapisania jednocześnie ją niszczy. Dlatego Andruchowycz nie napisał autobiografii. On się przepytał, sfingując wywiad z samym sobą.

"Tajemnica" to piękna, mądra i przesycona gorzkim humorem opowieść - o stanisławowskim dzieciństwie, lwowskiej młodości, czasach sowieckich i postsowieckich, poetyckiej karierze, uroku i przekleństwie podróżowania, wreszcie - o trudnej miłości do ojca. Podczas lektury cały czas towarzyszy nam jednak przeświadczenie, że najważniejsze jest to, czego Andruchowycz sam sobie celowo nie powiedział - owo niedomówienie stanowi dla książki ramę, oprawę obrazu, który namalował autor "Moscoviady" na kanwie własnego życia. Z kim właściwie przeprowadzono tę rozmowę? I po co? Te kluczowe kwestie musi rozwiązać sam czytelnik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj