Mathiex wybrał dwanaście cywilizacji, które jego zdaniem wniosły najwięcej do dziedzictwa ludzkości. Starożytnym Grekom zawdzięczamy więc dyscyplinę umysłu, Rzymianom - prawo, ludom
bliskowschodnim - monoteizm i podstawy matematyki. Autor porusza się w obrębie 50 stuleci, ale stara się nie przynudzać. Czasem porusza się przez historię na wstecznym biegu.
Mathiex ubolewa nad postępującym upadkiem znaczenia swojej ojczyzny. "Mało brakowało, a świat mówiłby po francusku" - zauważa ze smutkiem. Liczby są jednak bezwzględne: w
1780 roku na cztery osoby posługujące się francuskim przypadał jeden anglojęzyczny. Sto lat później na jednego człowieka mówiącego po francusku przypadało ośmiu używających języka
Szekspira.
Kto zawinił? Oczywiście, politycy. Szaleństwa rewolucji i wojny Napoleona nie dość, że osłabiły Francję, to jeszcze zraziły do niej resztę świata. Idea państwa-narodu, zrodzona nad
Sekwaną, obudziła zaś demona nacjonalizmu, który doprowadził Europę do prób samobójczych (tak Mathiex nazywa obie wojny światowe).
Francuskiemu ogłupieniu autor przeciwstawia rozsądek Anglosasów. Wcale jednak nie sympatyzuje z Wielką Brytanią, a już tym bardziej z jej "córką" - Stanami Zjednoczonymi.
Owszem, docenia siłę gospodarki USA oraz jej innowacyjność, ale amerykańskie "konsumpcyjne społeczeństwo", które lubuje się w marnotrawstwie, wyraźnie działa mu na
nerwy.
Skoro Anglicy mają problem z chuliganami, a Jankesi z etnicznymi gettami w wielkich miastach, do kogo należeć będzie przyszłość? Mathiex niedwuznacznie wskazuje na Chiny. "Imperialne
promieniowanie wraca do dalekowschodniej Azji" - wyrokuje francuski historyk, dodając, że w ostatnich latach Chiny bardzo zmieniły się na korzyść. Ciekawe, że jego rodak, Guy Sorman
jest dokładnie przeciwnego zdania. Ech, ci Francuzi...
WIELKIE CYWILIZACJE. ROZKWIT I UPADEK IMPERIÓW, Jean Mathiex, Świat Książki, Warszawa 2008