Dziennik Gazeta Prawana logo

Szpieg na śmieciówce. Nowy bohaterów thrillerów

24 lipca 2022, 12:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Kulawe konie"
<p>"Kulawe konie"</p>/Materiały prasowe
Thriller szpiegowski niebawem znów złapie wiatr w żagle, nowe historie o szpiegach będą jednak znacznie bardziej skomplikowane.

W zasadzie każdy thriller szpiegowski można ustawić na skali, której skrajne punkty wyznaczają przygody Jamesa Bonda - hipermęskiej, superbohaterskiej skamieliny brytyjskiego imperializmu, a z drugiej powieści Johna le Carrégo - skomplikowane, realistyczne historie o lojalności, tożsamości i biurokracji w świecie służb. W którąkolwiek stronę byśmy poszli, w istocie zawsze zostajemy w Wielkiej Brytanii (nawet jeśli jesteśmy w Polsce, Stanach Zjednoczonych czy w Rosji) - to Brytyjczycy (Fleming, le Carré, ale też m.in. Deighton, Forsyth czy Follett) nadali powieści szpiegowskiej kanoniczny kształt, czyniąc z niej coś w rodzaju przedmiotu lokalnej dumy, wprowadzając do języka i kultury wizualnej symboliczne klucze, którymi zawsze da się otworzyć drzwi do ukrytego gabinetu luster.

O czym jest thriller szpiegowski? W czasach zimnej wojny - w okresie rozkwitu gatunku - było raczej oczywiste, że o "nas" i o "nich", a co za tym idzie, o zdradzie. Sprawy trochę się pokomplikowały po upadku dwubiegunowego świata, ale powieść szpiegowska jakoś się odnalazła w tym nowym. Zajęła się rozpracowywaniem islamskiego terroryzmu i globalnego kapitalizmu, połączyła siły z technothrillerem w nieco przypominającym luddyzm lęku przed cyfrową przyszłością. Zaczęła pytać o to, kim jesteśmy "my", a kim są "oni". Mimo wszystko jednak mogło się zdawać, że mamy do czynienia z gatunkiem schyłkowym, skazanym z jednej strony na niekończące się "bondowskie" sequele, z drugiej zaś na rozpuszczenie się w bardziej chwytliwych i aktualnych konwencjach popkultury. A potem pojawił się Mick Herron i jego cykl powieści o szpiegach nieudacznikach.

Seria liczy już sobie osiem części (w polskich przekładach ukazały się jak dotąd trzy), pierwsza książka z cyklu ("Kulawe konie") została brawurowo zekranizowana (do obejrzenia w Apple TV+) i nie ulega wątpliwości, że Herron wymyślił coś nowego. Pytanie, co właściwie myśleć na ten temat. Czy to przełom, czy może urzekający łabędzi śpiew?

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj