Dziennik Gazeta Prawana logo

Autor "Pachnidła" na nowo odkrywa miłość

14 sierpnia 2009, 11:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Autor "Pachnidła" na nowo odkrywa miłość
Inne
Wydawałoby się, że na początku XXI wieku, na skromnych 70 stronach, nie da się napisać nic odkrywczego na temat związków miłości i śmierci. Jednak autor słynnego "Pachnidła" udowadnia, że da się to zrobić. Przekonacie się o tym, sięgając po książkę "O miłości i śmierci".
fr_o_milosci_i_smie_237068a_777627.jpg











Powiadają, że miłość i śmierć to w istocie jedyne tematy literatury. Wszystko inne jest tylko mniej lub bardziej udanym opakowaniem. A źródłem tej fascynacji okazuje się niewiedza. „Poeci, jak wiadomo, nie piszą o tym, co wiedzą, tylko o tym, czego nie wiedzą, a to z powodów, których wprawdzie nie znają, ale koniecznie chcieliby dokładnie poznać. Owa nie-wiedza, owo nie-wiem-co-to-znaczy to pierwotny impuls, który każe im sięgnąć po rylec, pióro albo lirę. (Wściekłość, smutek, entuzjazm, pieniądze itd. są absolutnie drugorzędne)”.

Trzeba mieć sporo tupetu, by napisać (i wydać) dziś esej tak głęboko i ostentacyjnie nienowoczesny jak „O miłości i śmierci”. Süskind dał już pokaz literackiej wirtuozerii w kwestii związków Erosa i Tanatosa w swoim słynnym „Pachnidle” – teraz próbuje ustalić teoretycznie, jaka jest natura owej relacji, demonstracyjnie pomijając całą modernistyczną i postmodernistyczną refleksję na ten temat; udając, że nie było XX wieku z jego apoteozą przemysłowej śmierci i kompletnym brakiem nie tylko miłości, ale nawet miłosierdzia.

To przewrotny zabieg stylistyczny, pozwala bowiem uciec od narzucającego się redukcjonizmu, który wskazywałby na miłość jako cyniczny środek prowadzący do skutecznej reprodukcji człowieczego gatunku. „Ktoś taki jak [Eryksymachos] prawdopodobnie zdefiniowałby obecnie miłość jako jeden z niezliczonych przejawów działalności enzymów, hormonów lub aminokwasów. Nam wydaje się to banalne. Mało budujące. A w dodatku niewiele z tego wynika” – pisze Süskind i zwraca się w stronę idei; idei, które określają człowieka, a nawet więcej: wyznaczają mu horyzont postrzegania i rozumienia rzeczywistości. Czy nieśmiertelni byliby zdolni do miłości? Raczej nie.

W tych skądinąd błyskotliwych, choć niezbyt rewolucyjnych rozważaniach jest zaskakujący moment, w którym niemiecki pisarz zdaje się chwytać istotę rzeczy. Autor „Pachnidła” przywołuje mit o Orfeuszu i porównuje go z dziejami Chrystusa – najpotężniejszego symbolu miłości, jaki stworzyła cywilizacja Zachodu. Porównanie nie wypada zbyt dobrze dla proroka z Nazaretu; Süskind patrzy na Jezusa z bardzo nietypowej perspektywy, jak na istotę wyrachowaną, chłodną, żądną władzy, nieomylną i autorytarną, niezdolną do prawdziwie człowieczej miłości. A Orfeusz? „Jego historia porusza nas i dzisiaj, bo jest to historia niepowodzenia. Cudowna próba pogodzenia ze sobą miłości i śmierci, dwu zagadkowych elementarnych sił ludzkiej egzystencji, i skłonienia dzikszej z nich przynajmniej do drobnego kompromisu”. Choćby dla tej przedziwnej paraleli warto czytać esej Süskinda.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj