Podczas oficjalnego spotkania w waszyngtońskim Chinatown, zarówno pisarz jak i Dalajlama oficjalnie zaprzeczyli, aby byli antychińscy. „Obaj szczerze kochamy Chiny. Ale nie oznacza to miłości dla ich obecnego rządu” - stwierdził pisarz ubrany w tradycyjną, chińską tunikę przepasaną tybetańska szarfą, którą otrzymał od duchownego.

Reklama

Przy okazji wyjaśnione zostało, jak zmieniła się chińska propaganda opisująca Dalajlamę przeciętemu Chińczykowi: „Nie jesteśmy już demonami, a raczej nieprzyjaznymi siłami Zachodu".

Wang Lixiong wielokrotnie wyrażał poparcie dla Dalajlamy, mimo grożących mu represji ze strony chińskiego rządu. Jego obecność na waszyngtońskim spotkaniu była do końca trzymana w tajemnicy.

Chiński rząd bezskutecznie namawiał do bojkotu tybetańskiego duchowego lidera duchowego jako przywódcy terrorystów i opozycjonistę. Co ciekawe, po raz pierwszy od 18 lat Dalajlama odwiedzi Waszyngton i nie spotka się z urzędującym prezydentem. Barack Obama odłożył spotkanie z tybetańskim przywódcą na przyszły miesiąc, gdy będzie odwiedzał Chiny.