Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy artyści nie wystąpili na Ukrainie. Odwołanie spektakli jednak niezwiązane z filmem "Wołyń"?

18 listopada 2016, 06:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wołyń
Wołyń/Forum Film Poland
Grupa polskich artystów miała udać się w trasę po Ukrainie z monodramem "Mam na imię Psyche". W dzień wyjazdu odwołano jednak wszystkie występy. Przez swojego impresario artyści zostali poinformowani, że 4 miasta skasowały sprzedaż biletów na ich spektakl przez konflikt z filmem "Wołyń". Prawda okazała się jednak inna: "Zawiódł właśnie impresariat, a nie dialog polsko-ukraiński" - wyjaśnia Anna Grabińska, aktorka spektaklu.

Anna Grabińska twierdzi, że choć ani ona, ani jej teatralny zespół nigdy nie dostali oficjalnej informacji o powodach odwołania spektakli, menadżer zajmujący się trasą po stronie ukraińskiej twierdził, że chodzi o antypolskie nastroje wywołane premierą filmu Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”:

Jak nieoficjalnie dowiedzieli się polscy artyści, w obwodzie tarnopolskim, protest wobec ich występu szykowała nacjonalistyczna partia „Swoboda”. Ukraiński organizator trasy miał przygotować na tę ewentualność 30-osobową ochronę, mającą zapewnić Polakom bezpieczeństwo.

Anna Grabińska od początku była przekonana, że problemem nie był sam spektakl "Mam na imię psyche":

Do prawdziwych powodów odwołania występów polskiego teatru na Ukrainie dotarła "Rzeczpospolita". Dziennik ustalił, że przyczyną nie były nastroje wywołane filmem "Wołyń", a nieuczciwość ukraińskiego organizatora - Borysa Malaniuka, impresario z Kijowa, znanego m.in. z organizacji konkursów piękności. Organizator ze swoich obowiązków się nie wywiązywał, bowiem w kilku miastach, w których artyści mieli wystąpić, nikt nie słyszał o takim wydarzeniu, nie było na nie sprzedaży biletów. Tarnopolski teatr zaś, który wyprzedał wszystkie miejsca na spektakl "Mam na imię psyche" wydał oświadczenie, w którym informuje, że przedstawienie zostało odwołane przez polską stronę. Komentarza samego Borysa Malaniuka nie udało się uzyskać.

Sami artyści nie kryją zaskoczenia sytuacją. W oświadczeniu przesłanym do dziennik.pl Anna Grabińska napisała:


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj