Anna Grabińska twierdzi, że choć ani ona, ani jej teatralny zespół nigdy nie dostali oficjalnej informacji o powodach odwołania spektakli, menadżer zajmujący się trasą po stronie ukraińskiej twierdził, że chodzi o antypolskie nastroje wywołane premierą filmu Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”:
Jak nieoficjalnie dowiedzieli się polscy artyści, w obwodzie tarnopolskim, protest wobec ich występu szykowała nacjonalistyczna partia „Swoboda”. Ukraiński organizator trasy miał przygotować na tę ewentualność 30-osobową ochronę, mającą zapewnić Polakom bezpieczeństwo.
Anna Grabińska od początku była przekonana, że problemem nie był sam spektakl "Mam na imię psyche":
Do prawdziwych powodów odwołania występów polskiego teatru na Ukrainie dotarła "Rzeczpospolita". Dziennik ustalił, że przyczyną nie były nastroje wywołane filmem "Wołyń", a nieuczciwość ukraińskiego organizatora - Borysa Malaniuka, impresario z Kijowa, znanego m.in. z organizacji konkursów piękności. Organizator ze swoich obowiązków się nie wywiązywał, bowiem w kilku miastach, w których artyści mieli wystąpić, nikt nie słyszał o takim wydarzeniu, nie było na nie sprzedaży biletów. Tarnopolski teatr zaś, który wyprzedał wszystkie miejsca na spektakl "Mam na imię psyche" wydał oświadczenie, w którym informuje, że przedstawienie zostało odwołane przez polską stronę. Komentarza samego Borysa Malaniuka nie udało się uzyskać.
Sami artyści nie kryją zaskoczenia sytuacją. W oświadczeniu przesłanym do dziennik.pl Anna Grabińska napisała: