Ministerstwo Kultury przyznaje, że przed zakupem nie została przeprowadzona żadna, nawet szacunkowa wycena. Jak wynika z informacji resortu przekazanych DGP, przy transakcji opierano się na dotychczasowych szacunkach Muzeum Narodowego w Krakowie, według których kolekcja jest warta od 2,5 mld do 3 mld zł.
Szacunki tej instytucji pochodzą jednak z połowy lat 90., a w dodatku są bardzo niedokładne. - mówi prof. Marian Wolski, były prezes zarządu Fundacji xx. Czartoryskich. - dodaje. I przekonuje, że wykupując kolekcję z rąk fundacji, państwo zrobiło fatalny interes.
- uważa prof. Wolski. - argumentuje były prezes fundacji. W jego ocenie te 100 mln euro można było dużo lepiej spożytkować, gdyby przeznaczono je na powiększenie zbiorów publicznych o nowe dzieła zakupione na zagranicznych aukcjach, podniesienie poziomu zabezpieczeń muzeów, czy podwyżki tragicznie niskich pensji ich pracowników .
Innego zdania jest dr Wojciech Szafrański z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. - uważa prawnik. Zwraca jednocześnie uwagę, że państwo i tak ponosiło koszty jej utrzymania. - ripostuje prof. Wolski.
Podkreśla on, że fundacja nie pobierała pieniędzy z tytułu biletów i wypożyczeń krajowych. Wszystko i tak trafiało do państwa. - dodaje.
O tym, że zakup kolekcji był bardzo dobrym ruchem, jest przekonany z kolei prof. Kamil Zeidler z Uniwersytetu Gdańskiego, który zauważa, że przepisy antywywozowe, przynajmniej w odniesieniu do części kolekcji, można było ominąć. - argumentuje prof. Zeidler. Ani tym bardziej - dodaje - od sporów pomiędzy fundacją, muzeum a Ministerstwem Kultury, z którymi mieliśmy do tej pory do czynienia.