Dziennik Gazeta Prawana logo

Napisał książkę "zohydzającą Polskę, bo innej by mu nie wydrukowali". Sto lat temu urodził się Stanisław Grzesiuk

5 maja 2018, 09:29
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Stanisław Grzesiuk
Stanisław Grzesiuk/TVP
Dokładnie sto lat temu przyszedł na świat Stanisław Grzesiuk, pisarz, pieśniarz, piewca obyczajów dawnej Warszawy. Z wykształcenia elektromechanik, w czasie II wojny światowej więzień KL Dachau i KL Mauthausen-Gusen. W niemieckich obozach koncentracyjnych spędził 5 lat.

Stanisław Grzesiuk urodził się 6 maja 1918 r. w Małkowie koło Hrubieszowa. Obok Stefana Wiecheckiego (Wiecha), Jaremy Stępowskiego i Stanisława Wielanka - należał do najbardziej znanych twórców popularyzujących język i kulturę warszawskiej ulicy. Był autorem tylko trzech książek - żadna nie przeszła jednak bez echa.

Wydane po raz pierwszy 60 lat temu "Pięć lat kacetu" było zapisem obozowych wspomnień i doświadczeń. Grzesiuk otwarcie i szczerze opowiadał, jak dzięki swemu życiowemu sprytowi i twardemu charakterowi udało mu się przeżyć w trybach niemieckiej machiny eksterminacyjnej. "Podstawą życia w obozie było, w moim pojęciu, maksymalne miganie się od pracy oraz organizowanie jedzenia, a w zasadzie można to ująć w jedno zdanie – postępować przeciw wszystkim zarządzeniom władz obozowych, bo wszystkie zarządzenia miały na celu jak najszybsze wykończenie więźniów" - pisał.

Wartka, akcja, poczucie humoru i brak fałszywej martyrologii zyskały książce czytelniczy sukces.

Wydane w 1959 r. "Boso ale w ostrogach" - prezentowane jako wspomnienia z dzieciństwa i młodości na warszawskim Czerniakowie - Grzesiuk napisał z prawdziwym talentem, barwnie i przekonująco - przy okazji w czarnych barwach nakreślając obraz Polski międzywojennej.

- - oceniał.

Siostra Grzesiuka, Krystyna Zaborska, twierdziła, że napisał tę "zohydzającą Polskę sanacyjną" książkę, "bo innej by mu nie wydrukowali". - - mówiła "Rzeczpospolitej" w styczniu 1988 r.

Publikacja sprawiła, że starszy brat Stanisława Grzesiuka, Wacław, przestał się do niego odzywać. A premierę sceniczną adaptacji "Boso ale w ostrogach" w stołecznym teatrze Komedia (w 1971 r.) miał przypłacić zawałem serca.

Rodzeństwo najbardziej miał zaboleć literacki i - później - sceniczny portret ojca Franciszka Grzesiuka.

Zaborska z oburzeniem wspominała jak aktor (Andrzej Stockinger - PAP) odtwarzający rolę ojca, "zataczając się po scenie, ryczał: matka!!!. A biegała w jakiejś długiej kiecce do samej ziemi".

- - wyjaśniła siostra Grzesiuka.

Według niej Grzesiukowie byli normalną, niczym nieróżniącą się od innych rodziną.

- - powiedziała.

- - mówiła.

Dzieci Grzesiuków uczyły się gry na modnej wówczas mandolinie. - - podkreślała.

Sam Grzesiuk, pisząc o tych samych czasach, wspominał: "Choćbym chciał być grzeczny i układny, to ludzie mi nie dadzą. Zawsze znajdzie się jakiś typ, który będzie się prosił, żeby go stuknąć w ryja, i nie sposób takiemu odmówić".

Barwny, przekonujący opis czerniakowskiego półświatka - złodziejstwa, bójek, honorowych rozpraw nożowych - sprawił, że w latach 70. XX w. książka "Boso, ale w ostrogach" stała się kultową lekturą "git-ludzi" - przedstawicieli więziennej podkultury.

W rzekomej "autobiografii lumpenproletariackiego dziecka" rodzina nie ma imion. Grzesiuk pisze: "matka, ojciec, siostra, brat". Nie tłumaczy też, jak przy przytłaczającym bezrobociu i braku perspektyw dostał pracę w państwowej fabryce.

- - wyjaśniała Krystyna Zaborska.

Poza wyrazistym i plastycznym opisem ulicy Tatrzańskiej, przy której pod numerem 10 w czteropiętrowej kamienicy mieszkała przed wojną rodzina Grzesiuków, wszystkie inne realia w "Boso, ale w ostrogach" są nieco zamglone.

- - powiedział "Rzeczpospolitej" w 1988 r. Jerzy Kasprzycki, dziennikarz varsavianista, który, pisząc Warszawskie Pożegnania w "Życiu Warszawy", przez 30 lat współpracował z innym "chłopakiem z Tatrzańskiej", grafikiem Marianem Stępniem. - - mówił Kasprzycki. Przypomniał też, że o kilkadziesiąt metrów zaledwie od Tatrzańskiej, przy Tureckiej, mieszkał wówczas generał Władysław Sikorski.

Publikacja "Pięciu lat kacetu" i "Boso, ale w ostrogach" zapewniła Grzesiukowi sporą popularność. By urozmaicić liczne spotkania autorskie, zaczął śpiewać piosenki - uliczne ballady z Czerniakowa, Powiśla, Woli i Pragi. Miał w swoim repertuarze m.in.: "Czarną Mańkę", "Bujaj się Fela", "Bal na Gnojnej", "Balladę o Okrzei", "Komu dzwonią, temu dzwonią", "Balladę o Felku Zdankiewiczu" oraz "Nie masz cwaniaka nad warszawiaka" - którą również skomponował. Akompaniował sobie na bandżoli.

Piosenki wykonywał z niepowtarzalnym wdziękiem i aktorskim talentem. - - powiedział "Rzeczpospolitej" w 1988 r. aktor i piosenkarz Jarema Stępowski.

Pierwsze nagrania piosenek Grzesiuka pochodzą z 1959 r. z audycji radiowych z cyklu "Na warszawskiej fali". Występował również na żywo w telewizji m.in. w programie "Warszawa da się lubić" (1960 r.) reżyserowanym przez Konrada Swinarskiego, a także w popularnym radiowym "Podwieczorku przy mikrofonie".

W 1963 r. ukazała się pierwsza płyta z jego piosenkami zatytułowana "Nie masz cwaniaka nad warszawiaka", a w 1967 r. druga - "Piosenki warszawskiej ulicy".

W wydanych w 1985 r. "Szpetnych czterdziestoletnich" Agnieszka Osiecka wspominała: "Kiedy go poznałam w czerniakowskiej Sielance, był już poważnie chory, skarżył się, że głos mu nie brzmi. To prawda, w późniejszych swoich latach Grzesiuk bardziej recytował, niż śpiewał, ale było w tym, niczym w bluesowych recytacjach starzejącego się Armstronga, to, co najważniejsze: wsłuchanie się w duszę ludzi".

Wychowany przez ojca, aktywnego działacza PPS, Stanisław Grzesiuk - od najmłodszych lat życia zadeklarowany ateista - wkrótce po powrocie z niemieckiego obozu koncentracyjnego wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej. Jednak Jarema Stępowski nie uważał go za koniunkturalistę ani komunistę. - - oceniał.

Pracował jako dyrektor administracyjny kilku warszawskich placówek służby zdrowia, był społecznikiem, został warszawskim radnym.

Konsekwencją obozów koncentracyjnych była wykryta w 1947 r. gruźlica płuc - sprawiła, iż coraz więcej czasu Grzesiuk spędzał w szpitalach i sanatoriach. Te doświadczenia zawarł w trzeciej swojej książce pt. "Na marginesie życia". Na stan jego zdrowia miała też wpływ choroba alkoholowa.

Zmarł 21 stycznia 1963 r., został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

W ub. roku ukazała się jego pierwsza biografia "Grzesiuk - król życia" autorstwa Bartosza Janiszewskiego.

W tym roku mija nie tylko 100. rocznica urodzin Grzesiuka, ale też 55 lat od jego śmierci - z tej okazji jego książki "Pięć lat kacetu", "Boso, ale w ostrogach" oraz "Na marginesie życia" ukazują się po raz pierwszy w wersji bez ingerencji cenzury, nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Z okazji setnej rocznicy urodzin barda Warszawy w stołecznym Parku Sieleckim w sobotę zacznie się dwudniowy Festiwal Grzesiuka 2018. Szczegółowy program imprezy dostępny jest na stronie festiwalu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj