Postać obłożonego tobołami Żyda Wiecznego Wędrowca odtworzył Jan Książek. Stał on w bezruchu przez około 10 minut. Przyznał, że traci kondycję. "Żywe pomniki" co roku 8 grudnia, w rocznicę śmierci Kantora, stają na Kanoniczej - tu niegdyś mieściła się siedziba Cricoteki - Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora.

Widowisko, zainicjowane przez dawnych współpracowników Kantora i aktorów jego teatru Cricot 2, oglądały tłumy krakowian i turystów. Happeningowi towarzyszyła muzyka żydowska Monia Ovadii, fragmenty wybrane z płyty "Dalla sabbia dal tempo", m.in. modlitwa żydowska "Animaamin" ze spektaklu "Nigdy tu już nie powrócę".

Dwaj Chasydzi z deską ostatniego ratunku to postacie ze spektaklu "Nigdy tu już nie powrócę", a Wieczny Wędrowiec to bohater "Kurki wodnej".

"To, co my robimy, nie ma nic wspólnego z pogodą. Cieszymy się, że możemy poświęcić ten czas dla Kantora, on dla sztuki oddał swój. Myśmy z nim byli i to było najważniejsze dla nas w życiu. Teraz postacie z jego teatru choć na chwilę wychodzą, by pobyć wśród ludzi" – powiedział Lesław Janicki.

Z kolei Wacław zaznaczył: "Nam Kantor dał nie ostatnią deskę ratunku, tylko deskę ostatniego ratunku, czyli deska będzie, i ona jest. Gdyby była ostatnia, to nie byłoby ratunku, a my tę sztukę ratujemy już 28. rok".

Jan Książek podkreślił, że dzięki Tadeuszowi Kantorowi przeżył przygodę. "Zrobił ze mnie wiecznego tułacza. Coraz ciężej mi chodzić. Chcemy, by pamięć o Kantorze przetrwała" – powiedział.

Na potrzeby "żywych pomników" powstała specjalna scenografia, która od 1991 r. jest przechowywana w Cricotece. Aktorzy występują w kostiumach ze spektakli.

Happening "Żywe pomniki" jest spełnieniem przedśmiertnego życzenia Kantora, który chciał, aby na ul. Kanoniczej, przed Cricoteką, stanęły kiedyś pomniki dwóch chasydów z deską ostatniego ratunku. Marzenia nie udało się zrealizować, ale doroczne widowisko "żywych pomników" ma być namiastką spełnienia tego życzenia.

Tadeusz Kantor, jeden z najwybitniejszych artystów w Polsce i na świecie, założyciel słynnej grupy teatralnej Cricot 2, zmarł nagle na atak serca w 1990 r. w Krakowie. Niedługo przed śmiercią włoski krytyk Remo Binosi zadał mu pytanie: "Co pozostanie z tak specyficznego, autorskiego teatru po śmierci jego twórcy?". Kantor odpowiedział: "Ciało będzie żałosną garstką prochu, ale nie idea. Idea nie ginie. Idea ma moc zmartwychwstania. To moje głębokie przekonanie. Idea odrodzi się zawsze".