Dziennik Gazeta Prawana logo

Ania Karwan: To oglądam, tego słucham, to czytam

1 maja 2019, 08:57
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ania Karwan
Ania Karwan/Media
O polecenia kulturalne nie tylko na majowy weekend zapytaliśmy wokalistkę, której solowa płyta, zatytułowana po prostu "Ania Karwan", przed kilkoma tygodniami trafiła do sprzedaży. Rekomendowane pozycje mogą was zaskoczyć.

TEGO SŁUCHAM

Na mojej liście od wielu miesięcy królują polscy artyści. Cieszę się z powrotu dobrego słowa, dobrych produkcji. Na szczycie znajduje się Dawid Podsiadło ze swoim trzecim albumem. Jestem prawdziwą fanką, która powoli zna już teksty na pamięć, a te są warte szczególnej uwagi. Dawid oczarował mnie dojrzałością słowa, smaczną ironią, wysublimowanym żartem. Lubię taki żart.

Jednak pomiędzy tym wszystkim siedzą lęki, samotność, refleksja, zmęczenie. Bardzo prawdziwe przesłanie, a muzyka broni się sama. Bartosz Dziedzic jest od zawsze producentem innym niż wszyscy. Pamiętam, że potrafił nagrywać zabawki dzieci, żeby uzyskać ciekawy „sznyt”. Kolorowa, dojrzała, nowoczesna płyta, którą polecam całą sobą. Na mojej liście zagościł też Krzysiek Zalewski ze swoim rockowym brzmieniem, powrotem lat 70 w dobrym smaku, zespół Xxanaxx z nową, cudownie dopracowaną płytą i Klaudią Szafrańską, która zrobiła wielkie postępy wokalne i zespół Blauka, którego wokalistka Georgina Tarasiuk pokazała zupełnie inny wokal niż przez ostatnie naście lat.

TO OGLĄDAM

Filmy zawsze były moją słabą stroną, ale staram się to w tej chwili nadrobić. „” to oskarowe dzieło, które zostawiło we mnie na długo refleksję i wzruszenie. Połączenie skrajnych historii - wybitnego pianisty, którego talent pożądali wszyscy, ale którego kolor skóry wywoływał odrazę i kierowcy - prostego, acz honorowego człowieka, który wychowując się w rasistowskim przekonaniu staje się jego największym przyjacielem. Poruszające spotkanie wartości, wrażliwość, przepiękna oprawa muzyczna i obraz. Byłam na tym filmie sama i przeżyłam bardzo mocno tę wizytę. Historia przyjaźni, która zrodziła się na nieprzyjacielskim terytorium. Polecam z serca.

TO CZYTAM

Byłam pewna, że nigdy nie sięgnę po literaturę Beaty Pawlikowskiej. Kiedyś bardzo drażniło mnie to całe „”. Był to czas pełen frustracji, w którym nie rozumiałam, że odpuszczenie przeszłości pozwala osiągnąć wolność, a co za tym idzie - szczęście. Po jednym z moim koncertów z wiosennej trasy przyszedł do mnie fan z prezentem. Wręczył mi wtedy książkę Pani Beaty „”. Przyznaję, że w pierwszej chwili pomyślałam, że nigdy po nią nie sięgnę. Okazało się, że 500 stron przeczytałam w trzy dni. Pani Beata nie namawia w niej do porzucenia związku, rodzin, partnerów i rzucenie się w wir samotnego życia. Pokazuje co zrobić, żeby poczuć się spokojnym i szczęśliwym w miłości, a początek jest zawsze w nas. To my musimy poczuć się ze sobą spełnieni, kochani. Wtedy - „pełni” - możemy dawać.

Ta książka połączyła mi wiedzę zaczerpniętą z terapii, medytacji, modlitwy. Dopełniła ją książka Davida R. Hawkinsa”, która wprowadziła mnie w świat fizyki kwantowej, pola magnetycznego, energii, która to łączy się bezpośrednio z naszymi emocjami. Obie pozycje polecam gorąco.

---

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj