W ten sposób laureatka literackiego Nobla skomentowała przyznanie literackiego Nobla za 2019 rok Austriakowi Peterowi Handkemu. Tokarczuk nie chciała wypowiadać się na temat pisarza, który budzi w Sztokholmie kontrowersje ze względu na swoją proserbską ocenę wojny w byłej Jugosławii.

Reklama

Nigdy nie recenzowałam pracy kolegów, gdyż uważam, że od tego są krytycy, media oraz opinia publiczna. Jako pisarz i psycholog z wykształcenia nie jestem przyzwyczajona do szybkiego i łatwego oceniania. Wiem, że za każdym wyborem i sytuacją stoją skomplikowane motywy - stwierdziła pisarka.

Przed noblowską ceremonią Olga Tokarczuk nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, co znaczy dla niej Nagroda Nobla. Przez ostatnie dwa miesiące żyłam pod ogromną presją. Dopiero, gdy wrócę ze do domu ze Sztokholmu zastanowię się nad tym - odparła.

Noblistka pytana o granicę między sztuką a polityką odpowiedziała, że jej zdaniem taki podział nie istnieje. Sztuka zawsze komentuje rzeczywistość, ale to co uważamy dziś za polityczne również uległo zmianie. Nie chodzi już o kłótnie w parlamencie, polityka jest czymś bardziej przyziemnym. To sposób, w jaki się ubieramy, co jemy, gdzie mieszkamy, jak żyjemy, jak zachowujemy się w stosunku do naszych sąsiadów, obcych, zwierząt oraz natury - podkreśliła Tokarczuk.

Według pisarki takie szerokie znaczenie tego, co postrzegamy jako polityczne powoduje, że trudno jest nie pisać niepolitycznie. Nawet w takim gatunku, jak romans ma znaczenie polityczne, czy mężczyzna kocha kobietę, czy to są dwie kochające się wzajemnie kobiety - stwierdziła pisarka. Wszyscy piszemy politycznie. Tylko, że ja jestem tego świadoma - uściśliła.

We wtorek po południu w Sztokholmie Olga Tokarczuk (Nobel za 2018 rok) oraz Peter Handke (Nobel za 2019 rok) odbiorą z rąk króla Szwecji Karola XVI Gustawa złoty noblowski medal oraz dyplom. Nagrody Nobla otrzyma także dwunastu noblistów z pozostałych dziedzin. Oddzielna ceremonia odbędzie się w Oslo, gdzie wręczona zostanie Pokojowa Nagroda Nobla.