Dziennik Gazeta Prawana logo

Teatry pod gołym niebem? U nas były modne już 150 lat temu

16 maja 2021, 17:25
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
scena teatralna
<p>Prawo autorskie w teatrze</p>/Shutterstock
Pandemia najpierw kulturę sparaliżowała, potem wypchnęła z budynków na zewnątrz. Ale teatry pod gołym niebem były u nas modne już 150 lat temu. Czasem czysto rozrywkowe, czasem z ambicjami, ale zawsze blisko oczekiwań widza.

Od najbliższej soboty mogą być organizowane spektakle na świeżym powietrzu przy udziale 50 proc. publiczności. A od końca maja już pod dachem, ale nadal z połową widowni. Przez ponad rok teatry musiały przystosować się do nadzwyczajnych warunków pracy. Wiele instytucji z konieczności postawiło na streaming, czyli emisję przedstawień na żywo w internecie. Dla widzów było to wygodne, bo nie musieli wychodzić z domu. Dla teatrów – niespecjalnie dochodowe, bo przecież nie dało się skontrolować, ile osób korzysta z jednorazowego płatnego dostępu do platformy streamingowej. Sztuka online była wymuszoną strategią przetrwania.

Teatr jak film

– to głos widza z raportu „Obecność teatrów w przestrzeni online w trakcie pandemii” z lutego 2021 r. wydanego przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie. Podobnie myślą dyrektorzy teatrów. –– mówił mi kilka miesięcy temu Paweł Łysak, reżyser teatralny i dyrektor Teatru Powszechnego w Warszawie.

Nikt jednak nie powiedział, że teatr może funkcjonować tylko w gmachu albo w sieci. Pandemiczne miesiące obrodziły w przedstawienia pod gołym niebem dla publiki, która koniecznie chciała wyjść z domu, a nie mogła zasiąść pod tradycyjną sceną. O ile dopisywała pogoda, a widzowie przestrzegali ograniczeń sanitarnych, wstęp do teatru na otwartym powietrzu miał każdy, komu rozłąka ze sztuką zaczęła doskwierać. Plenerowe spektakle odbywały się nie tylko w wielkich miastach jak Warszawa czy Wrocław, ale i tych mniejszych jak Toruń czy Leszno.

Już od kilku sezonów w porze letniej tłumy warszawiaków wylegały na pl. Konstytucji, by na ławkach albo na stojąco obserwować spektakle plenerowe organizowane przez pobliski Teatr Polonia. Przedpandemiczne przedstawienia teatru Krystyny Jandy wystawiane w plenerze zdążyły już się wpisać w wakacyjny krajobraz stolicy. I frekwencja cały czas dopisuje. –– mówi Ewa Ratkowska, producentka przedstawień plenerowych Polonii. Ubiegły rok był rzeczywiście wyjątkowy. A to dlatego, że Polonia nie grała spektakli u siebie, tylko na wyjeździe – w Koneserze na Pradze. W tym roku teatr planuje ponad 30 przedstawień pod chmurką – tradycyjnie na pl. Konstytucji oraz pod Och-Teatrem. A do tego siedem występów na terenie Konesera. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny, bo – jak podkreślają organizatorzy – to jest siła i sens tych spektakli. W zeszłe wakacje nawet koronawirusowi nie udało się pokrzyżować planów repertuarowych, bo chętnych do kontemplowania sztuki na otwartym powietrzu nie brakowało. – twierdzi Ratkowska.

W Warszawie idea teatrów na zewnątrz (ściślej: ogródkowych) to nic nowego. Istniały tu od drugiej połowy XIX w., kiedy zakończyło się powstanie styczniowe, a z powodu cenzury wielu artystów nie mogło oficjalnie występować.

CZYTAJ WIĘCEJ W E-DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj