Dziennik Gazeta Prawana logo

Wśród nomadów w USA nie ma czarnych. Jessica Bruder: Bo panuje rasizm

17 września 2021, 09:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jessica Bruder
<p>Jessica Bruder</p>/PAP Archiwalny
Kapitalizm jest znakomitym narzędziem ekonomicznym, ale nie powinien być ostateczną wyrocznią rządzących. Bo to nie żadna boska siła. Rynek ma być użyteczny dla społeczeństwa. Odwrotność stanowi społeczeństwo rynkowe, w którym to reguły ekonomiczne mają pierwszeństwo

„Nomadland” Jessiki Bruder był w USA jedną z najważniejszych książek 2017 r. Filmowa adaptacja znakomitego reportażu zdobyła w tym roku trzy Oscary – za najlepszy film, najlepszą reżyserię i najlepszą główną rolę żeńską. Przed paroma dniami Bruder odebrała w Warszawie Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego za najlepszą książkę non-fiction wydaną w Polsce w 2020 r. Wszystkie te honory oddano reportażowi, który wszechstronnie i z wielką empatią – ale bez sentymentów – opowiada o życiu ludzi wędrujących po Ameryce za pracą, ludzi, często już w dojrzałym wieku, którzy zdecydowali się porzucić domy, przenieść się do kampera czy przyczepy kempingowej i ruszyć w drogę. Stoją za tym ekonomiczne kalkulacje – ze skromnych świadczeń emerytalnych nie sposób wyżyć. Ale historii o grzechach amerykańskiej polityki społecznej u Bruder towarzyszy inna opowieść: rzecz o przyjaźni, wolności i nadziei.

Jak zaczęła się ta długa przygoda? Od artykułu dla „Harper's Magazine” w 2014 r.? Znalazłem tytuł: „The End of Retirement. When You Can't Afford to Stop Working” (Koniec ery emerytur. Kiedy nie stać cię na to, żeby przestać pracować).

Tak, przygotowując ten reportaż spędziłam dwa styczniowe tygodnie 2014 r. w namiocie w Quartzsite w Arizonie i spotykałam się z ludźmi, którzy przez całą resztę roku jeżdżą po kraju za pracą. Styczeń to czas, kiedy różne okazjonalne zatrudnienia się kończą, a wędrowcy zjawiają się w Arizonie, na pustyni Sonora, żeby obozować. Tu jest tanio i ciepło.

Co sprawiło, że została pani przy tych ludziach i tym temacie?

Kiedy zbierałam materiały do reportażu i kiedy go pisałam, pojawiało mi się w głowie mnóstwo pytań, które, czułam to, nie znajdują odpowiedzi w takiej relatywnie krótkiej formie. Jeśli człowiek zajmuje się pisaniem non-fiction, świat staje się w pewnym sensie jego lekturą. Czytasz świat i – tak samo, jak przy czytaniu powieści – chcesz wiedzieć, co będzie dalej. Rozwijanie tego artykułu w książkę sprawiało mi ogromnie dużo przyjemności, zwłaszcza że mogłam skorzystać z techniki, którą nazywamy „immersion journalism” (dziennikarstwem uczestniczącym): zamiast spotykać się z kimś na krótko, na jedną rozmowę, w jakimś neutralnym otoczeniu...

CZTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj