Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy - to Leszek Miller.
Jeszcze nie skończyłem.
Prawie 25 lat twórczości w TR Warszawa, wielkie sukcesy - o tym teraz cicho, głośno za to o przemocy i mobbingu w pana teatrze.
Reklama
Nie ma przesłanek, by uznać to za fakty. Nie stosowałem mobbingu, nie stosowałem przemocy.
Skarga była na pana.
Oddalona przez komisję z zewnętrznym ekspertem. W trakcie pracy nad spektaklem "2020: Burza" w mojej reżyserii na kanwie konfliktu z dyrekcją zaczęło się osaczanie mojej osoby. Zaczęto przypisywać mi wypowiedzi i zdarzenia, które nie miały miejsca. Nie znaleziono żadnych śladów mobbingu czy przemocy w mojej działalności. Te zarzuty są wykorzystywane do robienia wewnętrznej polityki w teatrze.
A na konkretnym przykładzie może mi pan o tym powiedzieć?
Przykład jest prosty. Pani mówi: "Jarzyna" i zaraz dodaje: "mobbing i przemoc". W artykułach prasowych pojawiają się przypisane mi z powietrza wypowiedzi, typu "miał powiedzieć Grzegorz Jarzyna". Czuję, delikatnie mówiąc, dyskomfort i niesprawiedliwość. Jest to typowe grillowanie dla realizacji partykularnych interesów.