Kraków pokazał nieznane obrazy. Matejki?
Dwustronny obraz z mężczyzną w czerwonej czapce, prawdopodobnie samym Janem Matejką, na jednej stronie zaprezentowało krakowskie Muzeum Historii Fotografii. "To nie jest 'charakterystyczny Matejko', ale niekiedy artyści robią coś zupełnie innego" - mówi właściciel dzieła, który liczy, że dyskusja specjalistów pomoże ostatecznie ustalić jego autora.
- "Hołd pruski" znowu na Wawelu
- Stańczycy i rycerze, czyli przyszłość polskiego konserwatyzmu
- Matejko świętuje w Wilnie 440-lecie Unii
- Zaginiony obraz Matejki wrócił do Polski
- Malczewski w koszalińskiej Galerii Jednego Obrazu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Płótno ma wymiary 56,2 na 46,2 cm. Po jednej jego stronie jest portret młodego mężczyzny w szesnastowiecznej weneckiej czerwonej czapce ze strusim
piórem. Po drugiej wykonany kilka lat później olejny szkic do portretu pułkownika Łukasza Dobrzańskiego.
Obraz od trzech pokoleń należy do rodziny Kuczyńskich. "Był własnością Józefa Antoniego Kuczyńskiego, który na początku XX wieku prowadził w Krakowie zakład
fotograficzny. Był nie tylko fotografem, ale przyjacielem artystów i kolekcjonerem dzieł sztuki. W tradycji rodzinnej obraz był uznawany za dzieło autorstwa Matejki" -
powiedział Maciej Beiersdorf, dyrektor Muzeum Historii Fotografii.
Podczas badań obrazu w świetle ultrafioletowym na jego rewersie - ze szkicem Dobrzańskiego - po lewej stronie ujawniono sygnaturę 'JM'. Zdania historyków sztuki, co do autorstwa
"Studium autoportretowego w czerwonej czapce" znajdującego się po drugiej stronie płótna są podzielone.
Po sobotniej dyskusji w Krakowie zasugerowano konieczność dalszych badań. Według historyka sztuki Rafała Kalinowskiego obraz mógł zostać namalowany przez Matejkę w 1867 r. tuż po jego
powrocie z Francji do Krakowa lub w 1870 r. po kolejnej wizycie artysty w Paryżu. Tam Matejko zachwycił się wystawianymi w Luwrze "Koncertem wiejskim" Tycjana (wówczas za autora
tego dzieła uważano Giorgione).
"Moim zdaniem gołym okiem widać, że rewers jest szkicem przedstawiającym z profilu pułkownika Dobrzańskiego - powiedział Rafał Kalinowski. - Wydaje mi się, że podobieństwo postaci
i sygnatura 'JM' w ogromnym procencie wskazują na to, że jest to dzieło Matejki. Trudno wyobrazić sobie, żeby namalował je ktoś inny" - dodał historyk sztuki.
Studium autoportretowe po drugiej stronie płótna nie jest sygnowane. "Kluczem ikonograficznym do odczytania tego przedstawienia jest czapka. Bardzo nietypowa. Wiadomo, że Matejko
bardzo interesował się kostiumami" - podkreślił Kalinowski.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!