Smuglewicz, protegowany króla Stanisława Augusta, spędził nad Tybrem 20 lat. W 1775 roku trafiło mu się zlecenie - marzenie. Handlarz obrazów Ludovico Mirri, który wydębił od papieża przywilej na rozkopanie wzgórza ekskwilińskiego, zamierzał na tym archeologicznym przedsięwzięciu nieźle zarobić. Z myślą o bogatych snobach wydał album z 60 ręcznie kolorowanymi planszami, dokumentującymi dokonane odkrycia. Autorem lub współautorem większości ilustracji był Smuglewicz.

Album zatytułowano "Vestigia delle Terme di Tito", gdyż powszechnie sądzono, że wzgórze skrywa pozostałości łaźni cesarza Tytusa. Tymczasem był to fragment gigantycznego pałacu Nerona. Jeżeli ten prześladowca chrześcijan faktycznie kazał podpalić Rzym, uczynił to, by zrobić miejsce na wymarzony Domus Aureus - Złoty Dom.

O przepychu cesarskiej rezydencji już w starożytności krążyły legendy. Ósmym cudem świata była sala oktagonalna z obracającą się kopułą, z której na uczestników cesarskich bankietów i orgietek sypały się płatki róż (patrz "Quo vadis"). Neron, stanąwszy w drzwiach świeżo ukończonego, składającego się ze 150 komnat pałacu, powiedział dowcipnie: "Nareszcie zacznę mieszkać jak człowiek". Krótko jednak cieszył się tym luksusem. Po jego samobójczej śmierci Złoty Dom został ograbiony, zdewastowany, a w końcu zasypany ziemią i gruzem. Wyrosły na nim nowe budowle, między innymi wspomniane termy.

Cena albumu (200 cekinów na wolnym rynku, 180 w subskrypcji) była horrendalna. Polski magnat Stanisław Kostka Potocki wydał tyle na swoją półroczną podróż po Europie. Dla mniej majętnych Mirri wydał pomniejszoną, czarno-białą wersję za 9 cekinów. Wznawiano ją z sukcesem jeszcze w XIX wieku. Współcześni archeolodzy twierdzą jednak, że ilustracje Smuglewicza i jego kolegów mają więcej wspólnego z Rafaelem niż ze sztuką z czasów Nerona.

Kolorowany album, będący w posiadaniu warszawskiego Muzeum Narodowego, jest jednym z kilku zachowanych na świecie. Plansze są wystawiane po raz pierwszy od 35 lat, gdy zostały kupione od brytyjskiego antykwariusza. Wystawa, choć niewielka, zapada w pamięć także dzięki temu, że jest częściowo multimedialna. W osobnej salce można obejrzeć komputerową rekonstrukcję Złotego Domu.

W tej polsko-włoskiej zupie pływa tylko jedna mucha. Autorzy wystawy obok dzieł Smuglewicza nieopatrznie umieścili ryciny Piranesiego. Fantazyjne widoki antycznych ruin jego autorstwa do dzisiaj cieszą się wielkim wzięciem u zwiedzających Rzym turystów. A ilustracje naszego klasycysty zalegają w muzealnych magazynach.

ZŁOTY DOM NERONA. WYSTAWA W 200-LECIE ŚMIERCI FRANCISZKA SMUGLEWICZA, Muzeum Narodowe w Warszawie, czynna do 13 lipca