Kazimierz Kutz: Musiałem to wybełkotać
- Rzecz o śmierci pozbawionej kiczu
- Pierwsza powieść Kutza trafia do księgarń
- Tylko u nas! Powieściowy debiut Kutza
- "Najważniejsze to nie tracić cierpliwości"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ale Pan też Śląsk nie tylko opisuje, ale i mityzuje. Odwołuje się Pan do romantycznej symboliki, chociażby w „Soli ziemi czarnej”.
Tak, ale żeby pokazać jaką nadzieję mieli Ślązacy w stosunku do Polski i jak się później na niej zawiedli. Jak te marzenia o dobrym państwie zamieniały się w tragiczne rozczarowanie. Jakbym był wychowany na doktrynie patriotyzmu polskiego, to bym sałatę robił, a nie filmy.
Czyta się trochę „Piątą stronę świata” z podobnym, paradoksalnie być może, odczuciem, z jakim słucha się śląskiego, czarnego bluesa. Takiego Jasia
„Kyksa” Skrzeka na przykład, który śpiewa ballady o Siemianowicach i usprawiedliwia się w piosence „Sztajger”, że już na dole nie fedruje…
Na Śląsku, który nie został do końca spacyfikowany przez Kościół, bardziej niż gdziekolwiek indziej zachowały się ślady kultury pogańskiej, a śląski blues jest właśnie pogański, jest jakimś reliktem dawnego folkloru, w którym każda wioska musiała mieć swojego bluesmana, ale też swojego narratora. I ja pisząc tę książkę trochę się podszyłem pod to barbarzyństwo śląskie, pogaństwo. To jest pogańska książka!
Ze śląskiego piekła pojęć niedefiniowalnych rodem?
Moje nazwisko jest jej najlepszą definicją. Rzecz jest bardzo prosta. To jest książka, której nikt inny nie mógł napisać poza mną. Nie wiem, czy jest dobra, czy zła. To mnie nie interesuje. Ja mam to w dupie. Ja po prostu musiałem to wybełkotać na miarę swojego rozumienia literatury z takim podglebiem. Jest w niej także taka fimfa, że ja chciałem pokazać, ze mając 80 lat jeszcze można napisać coś więcej niż testament.
A Pan już spisał testament?
Nie. Broń Boże. Nie mogę pisać testamentów. Ja mam syna, który maturę będzie zdawał dopiero. I mam córki młode. Ze śmiercią jestem na ty, dwa razy już umierałem i jesteśmy po słowie, można powiedzieć. Mówię sobie tylko: Masz już 80 lat, przecież większość już w tym wieku nie żyje. Więc zrób jeszcze coś, bo nikt za ciebie tego nie zrobi.
To może jeszcze jakiś film?
Może. Bardzo na mnie prą na Śląsku, żebym tego „Cholonka” zrobił.
Jeśli ktoś miałby, to właśnie Pan.
Być może do tego dojdzie, ale w tej chwili czuję się jak wyciśnięta cytryna, ujebany jestem tym wszystkim i muszę trochę odpocząć.





















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!