Dlaczego płaczemy na widok jednej budowli, a inna wzbudza w nas niechęć? Czy narodziny idei mają jakiś związek z miejscami, w których powstają? Czym jest piękno i dlaczego nie sposób tego jednoznacznie ustalić?

Alain de Botton, szwajcarski erudyta i celebryta, próbuje odpowiedzieć na te pytania w "Architekturze szczęścia", która ukazuje się stosunkowo niedługo po wydaniu "Sztuki podróżowania" – błyskotliwego eseju o tym, jaki wpływ ma na nas przemieszczanie się w czasie i przestrzeni. Po obie książki sięga się z obawą – czy de Botton nie jest przypadkiem kolejnym guru, który pragnie cynicznie wykorzystać swoją inteligencję i opowiedzieć nam w odkrywczym tonie o rzeczach doskonale nam znanych? Czy to nie kolejny z popularyzatorów idei, który mami obietnicą intrygujących rozważań, a w rzeczywistości próbuje złowić nas na tanią opowieść o tym, jak być szczęśliwym? W końcu żyjemy w epoce, w której przepis na prędkie szczęście należy do dóbr najbardziej pożądanych.

Wątpliwości mijają, gdy zaczyna się czytać książkę szwajcarskiego autora. Owszem, pisarz nie stroni od pouczających uwag i zdarza mu się odkrywczym tonem informować o rzeczach, które nie są zbyt skomplikowane, jednak robi to na marginesie. Tak naprawdę "Architektura szczęścia" jest zajmującą lekturą o tym, jak niebagatelny wpływ ma na nas przestrzeń dokoła i w jak wiele związków wchodzimy z nią, najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy.


Szwajcar ma prawdziwy talent do lekkiej narracji – erudycyjny wykład podany jest tak, że zainteresować może również laika, nie urąga jednak nigdy naszej inteligencji. Eseistyczne fragmenty autor osładza ciekawymi spostrzeżeniami osobistymi, co sprawia, że całość pochłania się szybko i z dużą przyjemnością.

Bo czy na przykład ktoś z nas, jedząc frytki w obskurnym McDonaldzie, zastanawia się nad tym, w jakie obszary wkracza w tym momencie jego umysł? Czy dumając nad kubkiem coli, można dokonać kopernikańskiego przewrotu? Zupełnie inna sprawa, gdy znajdujemy się w katedrze westminsterskiej. Myśli o granicach i nieskończoności, o bezsilności i wzniosłości same cisną się do głowy – zauważa de Botton. Bo wszystko sprowadza się do tego, że: "Budynki mówią – i ich mowę można łatwo zrozumieć. Mówią o demokracji lub arystokracji, o otwartości lub arogancji, o sympatii dla przeszłości lub tęsknocie za przeszłością, zapraszają lub grożą".

I to właśnie pisarz tłumaczy nam mowę budynków, na którą do tej pory byliśmy głusi. Dzięki "Architekturze szczęścia" dowiemy się, czemu nie mogliśmy znieść mieszkania naszego kolegi, a obraz domu na jednym z dzieł sztuki wprawił nas w niemałe wzruszenie. Zrozumiemy, dlaczego osoby sztywne wybiorą dom pełen fikuśnych ozdób. I w jaki sposób pycha słynnego Le Corbusiera doprowadziła do architektonicznego niewypału. Warto czytać de Bottona, choćby dlatego że uczy nas nowego spojrzenia na rzeczywistość.

ARCHITEKTURA SZCZĘŚCIA | Alain de Botton | przeł. Krzysztof Środa | Czuły Barbarzyńca 2010