Dziennik Gazeta Prawana logo

Kraków pokazał nieznane obrazy. Matejki?

9 listopada 2009, 11:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dwustronny obraz z mężczyzną w czerwonej czapce, prawdopodobnie samym Janem Matejką, na jednej stronie zaprezentowało krakowskie Muzeum Historii Fotografii. "To nie jest 'charakterystyczny Matejko', ale niekiedy artyści robią coś zupełnie innego" - mówi właściciel dzieła, który liczy, że dyskusja specjalistów pomoże ostatecznie ustalić jego autora.

Płótno ma wymiary 56,2 na 46,2 cm. Po jednej jego stronie jest portret młodego mężczyzny w szesnastowiecznej weneckiej czerwonej czapce ze strusim piórem. Po drugiej wykonany kilka lat później olejny szkic do portretu pułkownika Łukasza Dobrzańskiego.

. "Był własnością Józefa Antoniego Kuczyńskiego, który na początku XX wieku prowadził w Krakowie zakład fotograficzny. Był nie tylko fotografem, ale przyjacielem artystów i kolekcjonerem dzieł sztuki. " - powiedział Maciej Beiersdorf, dyrektor Muzeum Historii Fotografii.

Podczas badań obrazu w świetle ultrafioletowym na jego rewersie - ze szkicem Dobrzańskiego - po lewej stronie ujawniono sygnaturę 'JM'. Zdania historyków sztuki, co do autorstwa "Studium autoportretowego w czerwonej czapce" znajdującego się po drugiej stronie płótna są podzielone.

Po sobotniej dyskusji w Krakowie zasugerowano konieczność dalszych badań. Według historyka sztuki Rafała Kalinowskiego obraz mógł zostać namalowany przez Matejkę w 1867 r. tuż po jego powrocie z Francji do Krakowa lub w 1870 r. po kolejnej wizycie artysty w Paryżu. Tam Matejko zachwycił się wystawianymi w Luwrze "Koncertem wiejskim" Tycjana (wówczas za autora tego dzieła uważano Giorgione).

"Moim zdaniem gołym okiem widać, że rewers jest szkicem przedstawiającym z profilu pułkownika Dobrzańskiego - powiedział Rafał Kalinowski. - Wydaje mi się, że podobieństwo postaci i sygnatura 'JM' w ogromnym procencie wskazują na to, że jest to dzieło Matejki. Trudno wyobrazić sobie, żeby namalował je ktoś inny" - dodał historyk sztuki.

Studium autoportretowe po drugiej stronie płótna nie jest sygnowane. ". Bardzo nietypowa. Wiadomo, że Matejko bardzo interesował się kostiumami" - podkreślił Kalinowski.



Jego zdaniem Matejko pod wrażeniem obrazów Tycjana postanowił sam zmierzyć się ze stylem malarstwa weneckiego. - uważa Kalinowski - To studium jest czysto bezinteresownym portretem z elementami autoportretowymi" - dodał.
"Matejko był znany z oszczędności. Jest możliwe, że wystawił ten obraz, ale przeszedł on bez echa i wobec tego artysta tył płótna wykorzystał jako szkicownik. Natomiast sygnatura nie została złożona od razu, ale w momencie, kiedy ktoś chciał kupić szkic" - tłumaczy Kalinowski. "Matejko prawdopodobnie traktował ten obraz tylko jako studium portretowe" - dodał właściciel obrazu Adam Kuczyński.

Najprawdopodobniej obraz był prezentowany publicznie tylko raz - w 1870 roku podczas dorocznej Wystawy Krakowskiej Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, o czym może świadczyć wyblakły i naddarty "BILET WEJŚCIA 20 ct., na Wyst", przyklejony do ramy obrazu. Pierwszym właścicielem obrazu był prawdopodobnie fotografik Francuz Juliusz Mien, a później jego córka Klementyna, od której obraz kupił Józef Antoni Kuczyński. Obecny właściciel obrazu Adam Kuczyński, wnuk fotografa, nie zamierza sprzedać dzieła. - powiedział.

Właściciele zamierzają przeprowadzić jeszcze ekspertyzę grafologiczną sygnatury. Podkreślają, że nie było powodu, aby Józef Kuczyński, który miał w swoim domu kolekcję znakomitego malarstwa m.in. obrazy Malczewskiego i Chełmońskiego, miał kłamać, co do autorstwa akurat tego jednego obrazu. - mówił Adam Kuczyński. - dodał. Właściciele dzieła liczą, że dyskusja o nim doprowadzi do bezspornego wyjaśnienia przez specjalistów, kto namalował obraz.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj